I jeszcze jeden, i jeszcze raz…
Który to mój blog? Trzeci? Czwarty? Jakoś czwarty chyba. Parę ich było. Przy czym tylko jeden był naprawdę czegoś wart i bardzo mi szkoda, że go już nie ma. Nie żałuję, ale szkoda. Tak wyszło – inne uwarunkowania, splot lini przeznaczenia, jakkolwiek to ktoś nazwie.
Dziś zaczynam na nowo, i jeśli ktoś mnie zapyta dlaczego to odpowiem – nie wiem, bo chcę. Bo tak w zasadzie jest. Lubię pisać, czasem odczuwam wręcz potrzebę pisania, ale dlaczego akurat w formie bloga to nie wiem. Chcę i już. Mój świat jest dość dynamiczny, chociaż czasem mam wrażenie, że jest wręcz odwrotnie – że zatrzymał się w miejscu, że “dobre już było”, że nic się nie zmieni. Fakt jednak jest taki, że się zmienia. Na gorsze, czasem chwilowo na lepsze, ogólnie na gorsze jednak. I to boli. I właśnie może to sprawia, że zaczynam znów.
Kto ja jestem? Czekan mały… a serio to Ci co mnie znają, to znają, a Ci co będą stałymi czytelnikami poznają. Reszta wiedzieć nie musi.
O czym? O tym i owym. O mnie, moim świecie, fascynacjach, fetyszach wręcz, sukcesach, porażkach, smutkach, przemyśleniach, hobby. O książkach, które czytam/łem, filmach, które oglądam/łem, kuchni i kulinariach, mieszkaniu, problemach i trudnych tematach. Jednym słowem prawie o wszystkim. Prawie, bo pewnie nigdy nie napiszę o sprawach, o których napisać będzie mi trudno, lub napisać nie będę mógł. Nie będzie to blog w stylu http://sekswliceum.wordpress.com/, który choć czasem czytywany również przeze mnie, jest raczej w moim postrzeganiu świata na poziomie Faktu i Superekspresu, najeżony mało znaczącymi słowami i wydarzeniami. Nie żeby u mnie miało się zaraz zaroić od wiele znaczących słów i wydarzeń, ale ja o seksie w liceum, czy w pracy, na studiach, wakacjach, kempingach, przebieralniach sklepowych, pociągach, czy gdziekolwiek indziej, pisać nie zamierzam. Pozdrawiam Moje Liceum. Szczerze.
Ok, zatem jak już sobie zapewniłem pinga, czyli paru zaciekawionych czytelników z Liceum to zachęcam do zostania ze mną dłużej.

Mnie tam by się nie chciało.