Strona główna > Ordo Draculi, eRCeAlia > Kiedy żyjesz w nieskończoność, to w jakim celu żyjesz?

Kiedy żyjesz w nieskończoność, to w jakim celu żyjesz?

Kiedy żyjesz w nieskończoność, to w jakim celu żyjesz?

Wczoraj napisałem, że poza otoczką pozytywną, którą widzimy patrząc na nasz wyobrażenia Wampirów, ja zdaję sobie sprawę z tego jak trudne jest życie takich istot. Oczywiście nie każdy będzie to tak postrzegał, ale…

Życie człowieka, poprzez swoją kruchość i w zasadzie króki czas trwania, jest życiem, w którym mamy określone cele i dążymy do ich spełnienia. Pomijając wczesny okres pacholęctwa nasze życie koncentruje się na kwestii założenia rodziny, zapewnienia jej godnego życia, przekazaniu jej tego co w nas najlepsze, zostawienia czegoś po sobie. Spieszymy się bo wiemy, że nasze życie ma swoje granice – czy to choroby, czy właśnie śmierć. Jest to dla nas imperatyw, który napędza nasze działania i kieruje naszymi krokami. Podobnie jest u osób, które miast rodziny wybiorą np. budowę imperium finansowego, czy szalenie atrakcyjną karierę i duże pieniądze. Śmierć wyznacza nam granice naszego działania, a przez to działania te determinuje.

Wampir nie ma granicy…

I właśnie – kiedy się żyje w nieskończoność, to po co się żyje? Jaki jest cel życia Wampira? Śmierć nie jest dla niego granicą, nie jest determinantą działań. Czym wobec tego kieruje się Wampir podejmując swoje działania i stawiając sobie cele?

Pragnieniem krwi? Naturą drapieżcy? Uczuciami?

Nigdzie nie jest powiedziane, że Wampiry to istoty bez serca (w przenośni oczywiście), które nie potrafią odczuwać miłości, przyjemności, smutku… Dość wskazać na legendę napisaną przez Brama Stokera, który fundamentem klątwy Vlada Tepesa (a zatem znanego nam Draculi) uczynił śmierć jego ukochanej, z którą Vlad nie mógł sobie poradzić i z miłości do niej przeklął Boga. Zatem pytanie – czy życie Wampira na zawsze związane jest z uczuciami? Czy Wampir może żyć tak by to nie głód krwi determinował jego działania, a właśnie Miłość, czy Smutek?

Życie Wampira jawi się nam najczęściej jako coś trudnego – drapieżnik, walczący o pożywienie, walczący o terytorium… ale coraz częściej mamy do czynienia z przedstawieniem Wampirów jako istoty czujące, mające serce, umiejące jgo używać… z tą jedną różnicą, że ich uczucia są zwielokrotnione latami życia, wiekami doświadczeń. Miłość Wampira w porównaniu z Miłością zwykłego człowieka to jak niebo i ziemia, podobnie jest ze Smutkiem i innymi uczuciami. Wampir zakochujący się w człowieku? Ktoś powie, że to bzdura…

A tak nie musi wcale być. W podaniach jakie obrazowane są serialami “Buffy’”, “Blood Ties” czy “Kindred”, a w końcu w cyklu Meyer “Zmierzch” mamy do czynienia z Wampirami, które miłują całym sobą istoty ludzkie. To co łączy wymienione tytuły to to, że snute przez nie opowieści wyrosły w kulturze świata zachodniego. Siłą rzeczy są one nam najbardziej znane. Stoker to też kultura zachodu, XIX wiek… a i tam przecież mamy fascynację Draculi młodą angielską kobietą, która przypomina mu jego dawno utraconą miłość.

Miłość na wieczność? Smutek na wieczność? Możliwości, brak granic, pełnia władzy nad życiem swoim i… innych?

  1. 21 grudzień, 2008 o 17:22 | #1

    Może wampiry, mogąc żyć tak długo, jako jedyne są w stanie dostrzec “sens tego wszystkiego”, jak Louis mówi do Armanda?
    To smutna egzystencja, owszem, nawet nudna… Ale coś jest w tym pociągającego.
    A co do mang i anime, Hellsinga widziałeś? :P

  2. RCA
    21 grudzień, 2008 o 18:26 | #2

    Widziałeś ;) Ale też nie powalił :)

    Piszesz, że nudna… czy aby na pewno? :)

  3. 21 grudzień, 2008 o 22:22 | #3

    Wyobrażam sobie, że po jakimś czasie już spróbuje się wszystkiego i co wtedy?
    Ale nigdy nie byłam wampirem to nie wiem…

  4. 24 grudzień, 2008 o 0:15 | #4

    Moim zdaniem wampir może żyć dla samego życia. By obserwować wciąż zmieniający się świat. Oglądać nowe obrazy, czytać nowe książki: tych jeszcze długo nie powinno zabraknąć. Czy choćby być wiecznym wędrowcem: przemierzać kontynenty, widzieć jak rozrastają się miasta, szukać kolejnych miejsc godnych uwagi. Być niewidzialnym kronikarzem, robić zapiski jak świat wygląda, gdy w mroku przemierza się go od setek lat. Taka egzystencja dla mnie wcale nie byłaby nudna.

    Pozdrawiam.

  5. szmrek
    25 grudzień, 2008 o 22:24 | #5

    Moja wampirka będzie żyła tak długo, jak będzie chciało mi się grać :)

    Uwaga, gryzę!

    http://r8.bloodwars.interia.pl/r.php?r=8202

  6. RCA
    28 grudzień, 2008 o 10:35 | #6

    @Niko – bardzo ciekawy wniosek… by być wędrowcem, kronikarzem, obserwatorem…

    Czy w tym mieści się także opcja sprawcza? Czy ów wędrowiec winien wpływać na wydarzenia, bogatszy o swe doświadczenia i wnioski z nich płynące?

  7. 28 grudzień, 2008 o 11:09 | #7

    Niekoniecznie. Chociaż ponoć dla zachowania równowagi umysłu czasem powinno się włączać do strumienia życia i historii, na czas nie dłuższy niż jedno śmiertelne życie. Potem znów zniknąć i pojawić się w innym czasie i w innym miejscu. By zrekompensować utracone życie, czasem w młodym wieku.A odnalezienie istoty godnej, by przekazać jej wszelką dostępną wiedzę to już inna historia.

    Pozdrawiam.

  8. RCA
    28 grudzień, 2008 o 22:09 | #8

    Tak, byłoby to logiczne z punktu widzenia, choćby, bezpieczeństwa. W jakiś sposób Wampir musi znikać by nie wzbudzać podejrzeń. Problem pojawi się w sytuacji takiej, gdy zwiąże się w jakiś sposób z miejscem, ludźmi, sytuacjami i odejść będzie ciężko, do tego stopnia, że stanie się to niemożliwe…

  1. 17 marzec, 2009 o 20:46 | #1