Witaj w Mieście…
:: Witaj w Mieście… :: Stadion –> ::
Aleja była, jest i będzie osią Miasta. Ciągnąca się przez blisko sześć kilometrów, z północy na południe, prosta wstęga asfaltu, którego czerń podkreślają rosnące wzdłuż niej topole. Jej krańce wyznaczone są przez granice Miasta, za którymi jest już inny świat, inne wstęgi, drogi i drzewa. Nie należące do Miasta, przez co nie warte też poświęcania im uwagi. Bo to właśnie Miasto na całą uwagę zasługuje. I całą ją dostaje. Bo to Miasto tak ma.
Gdyby postanowić wyruszyć z jednego krańca Alei do drugiego jej końca, to droga ta będzie bardzo długą. Wydłużoną przez rosnące i hipnotyzujące szumem swych liści strzeliste topole, przez kuszące zakątki dzielnic Miasta, a w końcu przez to, że dokładnie w połowie drogi znajdziemy się na skraju leżącego po obu stronach Alei Parku. Jest on starszy, o wiele starszy, od Alei, Miasta i wszystkiego co wokół niego się znajduje. Jeśli Aleja jest osią, kręgosłupem Miasta, to Park jest jego sercem i mózgiem zarazem. Nikt nie wie jak Park jest duży. Nikt nie wytrzymał w nim na tyle długo by to zmierzyć. Z zewnątrz jego rozmiary wydają się być niewielkie, ale przekroczenie tej cienkiej granicy leżącej między topolami przy Alei, a topolami na brzegu Parku szybko ten pogląd prostuje. Park nie jest niewielki. Co to to nie. Gdyby postanowić w połowie spaceru Aleją skręcić do Parku to wyjdzie się z niego starszym o wiele lat, wystraszonym, zamyślonym i zagubionym. Park zmienia. Bo to Miasto i ten Park tak mają.
Miasto wyrosło wokół Parku wiele dziesiątek i setek lat temu. Początkowo nieśmiało przytulone do, dającej wytchnienie w spiekocie dnia, zieleni. Z czasem coraz śmielej obejmujące Park jak coraz pewniej obejmuje swoją dziewczynę nieśmiały chłopak na ich drugiej randce. Do Miasta ludzie przybywali i z niego odchodzili. Miasto zmieniało się wraz z tym jak zmieniali się ludzie je zamieszkujący, którzy jeszcze wówczas śmiało starali się zbadać soczystą zieleń drzew tego co z czasem stało się Parkiem. Po jakimś czasie wytyczona została pierwsza Aleja – z północy na południe. Wzdłuż niej zasadzono małe topole, które wysiały się na skraju Parku. I tak Park zawładnął Aleją, tak jak wcześniej zawładnął Miastem.
Mieszkańców Miasta przybywało. Kusił ich sukces Miasta, jego rozrost, okolica, Park i Aleja. Chcieli stać się częścią Miasta, budować tu, handlować. Ci, którzy nie bali się zwiedzać Parku z czasem zechcieli także mordować. Pierwszy mord popełniono niecałe 150 lat od przybycia tu pierwszych mieszkańców, od założenia Miasta. Sprawcy nigdy nie złapano. Do dziś, jeśli spotkasz w Mieście żywego człowieka, opowie Ci on legendę, która opowiada o tym, jak Sprawcę przygarnął i ochronił przed zemstą mieszkańców Park. W zasadzie nie usłyszysz od niego nic innego. W zasadzie to nie powinieneś nawet nikogo spotkać w Mieście. Bo dziś w Mieście nikt już nie mieszka. A jeszcze nie tak dawno temu było zupełnie inaczej. To wojna zmieniła wszystko.
Przybywając do Miasta przyjedziesz zawsze od północy. Nawet starając zbliżyć się z innej strony zawsze znajdziesz się na północnym krańcu Alei. W tym miejscu znajduje się bowiem odwieczne wejście do Miasta. Tak jak na południu znajduje się z niego wyjście. Pamiętaj o tym gdy zaczniesz stąd uciekać. Nie pomyl kierunków, uciekając zawsze patrz na słońce. Jeśli zapomnisz o tym i uciekniesz na północ… zostaniesz w Mieście. Tamtędy Miasto cię nie wypuści, a Aleja jest posłuszna Miastu. Bo ta Aleja tak ma.
Odważny jesteś. Ciesze się. Dawno nie było tu gości. Masz aparat? Doskonale! Fotografuj, dokumentuj, rób notatki. Witamy cię. Spójrz na wschód. Widzisz tę kopułę? To Stadion, tam pójdziemy najpierw. To ważne miejsce. Nie, nie musisz poruszać się jedynie Aleją. Po prawdzie gdybyś to zrobił to byś przegapił wielką część Miasta. Nie po to tu przecież przybyłeś. Pójdziemy tą ulicą, wzdłuż tych kamienic. Zgadzasz się? Nie, nie masz wyjścia. Ja jestem przewodnikiem. Nie dąsaj się. Wolność swojego wyboru zostawiłeś przed północnym krańcem Alei. Wrócić? Nie. Nie możesz tam wrócić. Mówiłem ci. Z Miasta możesz wyjść tylko w jednym miejscu. O tam, sześć kilometrów stąd, prosto na południe. Ale nie nie nie. Nie idź tam teraz. Chodź ze mną. Tą drogą. No chodź. Idziemy na Stadion. Nie daj się prosić. No, zuch z ciebie. Idziemy… Aha. Patrz pod nogi czasem, byś nie wdepnął w coś…
:: Witaj w Mieście… :: Stadion –> ::

Pod tekstem znajduje się możliwość oceny tego tekstu – gwiazdki “Rate This”. Jeśli przeczytałeś/łaś to proszę, oceń – ale szczerze. Chcesz skomentować? Nie bój się. Czekam na komentarze i oceny. Pomożesz mi w ten sposób. Witaj w Mieście…
Zdaje sie wena wyszla z szafy, zapowiada sie calkiem ciekawie jako preludium do smacznego kaska o wiekszym rozmiarze. Samo w sobie tez stanowi ciekawa forme.
Azytum wlasciwy ;]
Hnh.
Mam dziwne uczucie, gdzieś pod potylicą, że miałem jakiś wpływ przy pisaniu tego:) Mogę się oczywiście mylić, pomysły zjawiają się w różnych opcjach. Jak zwykle ciekawie się czyta. Jak się nie mylę, wnioskując z tego co ridnąłem (englisz mudafuker du ju spik it?!), to każdy “rozdział” będzie o jednej części Miasta?
Ogólnie mistyka miasta, to temat, który strasznie mnie kręci. Tomasz tak trochę powstał, a teraz jego nowe opowiadanie (prawdopodobnie “Stypa”) możliwe, że bardziej wpadnie w bardziej mistyczny motyw miasta.
Miasto u mnie to oczywiście Toruń.
A u Ciebie ? Bierzeż z każdego, czy trzymasz się jednego?
Coś ludzi kręci w Urban Fantasy. hmmm chyba czas na wpis na blogu…
Miałeś w tym sensie, że lektura Tomasza przyzwała wenę. Jednak sam pomysł na to zrodził się w mojej głowie na wiele lat przed Tomaszem. I tylko jakoś brakowało zawsze weny.
Miasto to nie jest Toruń, ani żadne inne. Całkowita wyobraźnia, aczkolwiek być może pewne elementy będą projekcją tego co znam. I tak, dobrze wyczułeś, że jedna część to jedna część miasta – lub jakieś wydarzenie. Zobaczę jak to się będzie pisało.
A Urban Fantasy/Urban Legend jest czymś niezwykłym!
Btw. mam pomysł na jakiegoś zacnego LARPa w Thorn. Właśnie coś na bazie UF/UL – wykminimy coś? :> Tak na ze 20 ludzi?
Czeeeemu nikt nie ocenia w gwiazdkach? Bu Wam.
Do Urban fantasy trza zwłaszcza w LARP, to trza mieć głowę świat i chętnych.
Chętni są, ale tylko, że się wyrażę, na chwilę.
Pościk u mnie o urban powstaje właśnie. niaah
http://pbarwik.wordpress.com/2009/10/11/urban-fantasy/
Świat? Ja sobie jestem w stanie doskonałe UF wyobrazić w Toruniu – świat jest dostępny od ręki! Co do chętnych to fakt – ciężko by było zebrać, ale… Ekipę można rozruszać.
Problem, którego we swoim wpisiku nie poruszyłem jest mimo wszystko problem kreacji świata “UF”.
Wydaje mi się, żeby fajnie się grało, świat musi być spójny. Nie wiem, czy wystarczy powiedzieć:
“Jest magia!” i ju noł, bujamy dalej.
Wiesz najbardziej wypełniony świat UF, to nadal Shadowrun (przynajmniej dla mnie).
Nie mówię nie, twojej propozycji, ale proponuje ją przemyśleć. Co z tym serwisem recenzenckim, który miał powstać ?
Serwis wziął i popadł w hibernację z racji braku chętnych do pomocy :>
Co o Ironio, byłoby moim komentarzem związanym do możliwego LARPA :P.
Jeśli chodzi o serwis, to pisać recki mogę, ale stronki nie zrobię :/
Stronka jest i czeka, nie ma komu pisać :) Pogadamy o tym jak przyjadę w listopadzie nach Thorn. Btw, szukuj się ;)
Szukuje się!
Czasami nawet szukam! Jak znajdę to dam Ci znać!
a propos gości… jestem gościem.
Nie znam się akurat na Urban Fantasy… ale zmienię to bo zainteresowało mnie opowiadanko. Tymczasem powiem, że mimo tego, że opowiadanie jest dobre to czegoś brakuje. Czego nie potrafię powiedzieć.