Końcówka roku to tradycyjnie czas podsumowań. Na portalach pojawiają się już pierwsze rankingi i podsumowania, zaczyna się karuzela z oceną minionego roku, dokonań, porażek, wydarzeń. Rok ten, w skali globalnej, był rokiem ciekawy, ale w ogólnym rozrachunku bardzo niespokojnym. Kryzys finansowy na świecie, wojny, pobudka rosyjskiego niedźwiedzia, terroryzm… to tylko 90% tematów jakie przewijały się przez media w tym roku… 10% to olimpiada, wycofanie wojsk z Iraku, wybory w USA i nieprawdopodobne zwycięstwo Obamy. Ten rok był zły, ale nie jest tak, że nie było w nim nic dobrego. Było i to właśnie owe 10% powinniśmy pamiętać i wspominać. Co z tego, że wraz z końcem roku Żydzi fundują nam kolejną bliskowschodnią jatkę – nie pierwszy i nie ostatni, zapewne, raz. Ale nie o świecie pisać chciałem, a o moim roku…
Rok ten był dla mnie zły… chociaż może “zły” to za dużo powiedziane. Był słaby, nieudany, nie jestem z niego zadowolony. Jedyna rzecz in plus to fakt zakupienia mieszkania, i to na chwilę przed wybuchem kryzysu finansowego. Ciekawe jednak co dalej… A z rzeczy nie udanych to trochę ich jest… w pracy jak w pracy – sukcesów brak, nie udało się to co chciałem bym się udało, zmiana stanowiska nie jest tak spektakularna jakbym tego oczekiwał… pół biedy jednak z tym, ponieważ akurat taki typ pracy lubię i mi się nawet podoba. Finansowo jest ciekawie, ale to pozory, więc kolejny zły omen tego roku będzie mi się śnił o nocach – puste konto. Dalej… samotność… Mieszkanie urządzam siłą rozpędu, praca to praca, inne rzeczy nie istnieją. Uciekam do świata zarysowanego w książkach, pogłębiam zainteresowania archeologią Bliskiego Wschodu (i w ogóle archeologią), nie chcę i nie uczestniczę w życiu tego realnego, obecnego za oknami świata.
Życzę Wam by 2009 rok był lepszy od obecnego. By kryzys, jakkolwiek by go nie oceniać, stał się dla Was szansą do osiągnięcia celów i sukcesów. W języku chińskim słowo kryzys to dwa znaki – oznaczają szansę i zagrożenie. Życzę Wam byście tkwiące w kryzysie szanse wykorzystali, a by zagrożenia nie były dla Was tamą. Czasem trzeba chwycić byka za rogi i skierować go w porządanym kierunku. Życzę Wam by marzenia się spełniały, by dopisywało zdrowie, by za rok, gdy będziemy tradycyjnie rok miniony podsumowywać, na Waszych twarzach gościł uśmiech i radość. Życzę Wam by 2009 rok był dla Was rokiem udanym.
Najnowsze komentarze