Archiwum

Posts Tagged ‘czas’

Czasu rzeka

4 sierpień, 2009 RCA 2 komentarzy

Czas leniwie płynie, to trochę przyspieszy, tam nieco zwolni, meandruje niczym rzeka, kluczy, szuka wyłomów, bywa zdradliwy. Mamy dopiero wtorek a ja się czuję niczym pod koniec tygodnia z utęsknieniem czekając tego ostatniego wybicia na wieży godziny, która oznajmi “koniec pracy, weekend!”. No, ale na to będę musiał jeszcze poczekać do czwartku, weekend rozpoczyna się w czwartkową noc (praca do 22). A w weekend…

Czytaj dalej…

Czekanowe pierniczenie (i pierniki nie mają z tym nic wspólnego).

20 styczeń, 2009 RCA 1 comment

Wzloty i upadki ma każdy z nas. Problemem jest nie to, że one są, ale to jak sobie z nimi radzić. Na to jednak nie ma złotego środka, tajemnej formuły, która pozwoli na uniknięcie smutków, zbytniego optymizmu, itd. Z drugiej jednak strony to chyba właśnie to czyni nas ludźmi, czyż nie?

Trudno mi zrozumieć pewne rzeczy, które dzieją się wokół mnie. Generalnie dotyczy to zarówno pracy jak i życia uczuciowego. Trudno mi znaleźć w sobie siłę, by to wszystko ciągnąć i wciąż podnosić się z kolan, na które rzucają mnie powtarzające się coraz częściej i częściej porażki. Nie tak miało być… I niby co ja mam z tym zrobić? Przecież nie zapadnę się pod ziemię, nie zniknę ze świata, nie odejdę w niebyt, nie spadnę w otchłań… a szkoda. Czytaj dalej…

‘Jesteś popierdolony.’

18 styczeń, 2009 RCA 8 komentarzy

Jestem. Każdy ma swoje ‘jazdy’, mam je i ja. Określone marzenia, potrzeby, nawyki, przyzwyczajenia. Mam też swoje niesłabnące uczucia. Mam radości, smutki, mam swoją miłość i mam samotność. Jak każdy.

Wszystko i wszystkich można skrytykować. Ok. Ja na krytykę zasługuję i zawsze ją przyjmuję, staram się brać pod uwagę i wyciągać wnioski. Nie zawsze się udaje – głównie z uwagi na to co powyżej napisałem.

To nie mój czas i nie moje miejsce… nie pasuję do tego świata. I co ja niby mam z tym zrobić? Czuję się nieprzystosowany, samotny…

Jestem popierdolony. Kto jest bez winy niechaj pierwszy rzuci we mnie kamieniem…

Bangkok Dangerous

9 styczeń, 2009 RCA Dodaj komentarz

72263072Nicolas Cage jest takim aktorem, któremu raz filmy wychodzą, a raz nie. Najczęściej na przemian. “Skarb Narodów” był ok, ale “Skarb Narodów 2″ już mniej, choć mi się względnie podobał. “Ghost Rider” był niemalże genialny, ale krótko przed nim oglądalem jakiś remake Cage’a, którego tytułu już nawet nie pamiętam, a który spowodował, że chciałem wyjść z kina w trakcie – co mi się dotąd nigdy nie zdarzyło. Wczoraj obejrzałem “Bangkok Dangerous”, znany u nas jako “Ostatnie zlecenie”. Film jak film, bywało lepiej, bywało gorzej. Nie powala.

Fabuła jest… hm… Czytaj dalej…

2008/2009

28 grudzień, 2008 RCA 1 comment

Końcówka roku to tradycyjnie czas podsumowań. Na portalach pojawiają się już pierwsze rankingi i podsumowania, zaczyna się karuzela z oceną minionego roku, dokonań, porażek, wydarzeń. Rok ten, w skali globalnej, był rokiem ciekawy, ale w ogólnym rozrachunku bardzo niespokojnym. Kryzys finansowy na świecie, wojny, pobudka rosyjskiego niedźwiedzia, terroryzm… to tylko 90% tematów jakie przewijały się przez media w tym roku… 10% to olimpiada, wycofanie wojsk z Iraku, wybory w USA i nieprawdopodobne zwycięstwo Obamy. Ten rok był zły, ale nie jest tak, że nie było w nim nic dobrego. Było i to właśnie owe 10% powinniśmy pamiętać i wspominać. Co z tego, że wraz z końcem roku Żydzi fundują nam kolejną bliskowschodnią jatkę – nie pierwszy i nie ostatni, zapewne, raz. Ale nie o świecie pisać chciałem, a o moim roku…

Rok ten był dla mnie zły… chociaż może “zły” to za dużo powiedziane. Był słaby, nieudany, nie jestem z niego zadowolony. Jedyna rzecz in plus to fakt zakupienia mieszkania, i to na chwilę przed wybuchem kryzysu finansowego. Ciekawe jednak co dalej… A z rzeczy nie udanych to trochę ich jest… w pracy jak w pracy – sukcesów brak, nie udało się to co chciałem bym się udało, zmiana stanowiska nie jest tak spektakularna jakbym tego oczekiwał… pół biedy jednak z tym, ponieważ akurat taki typ pracy lubię i mi się nawet podoba. Finansowo jest ciekawie, ale to pozory, więc kolejny zły omen tego roku będzie mi się śnił o nocach – puste konto. Dalej… samotność… Mieszkanie urządzam siłą rozpędu, praca to praca, inne rzeczy nie istnieją. Uciekam do świata zarysowanego w książkach, pogłębiam zainteresowania archeologią Bliskiego Wschodu (i w ogóle archeologią), nie chcę i nie uczestniczę w życiu tego realnego, obecnego za oknami świata.

Życzę Wam by 2009 rok był lepszy od obecnego. By kryzys, jakkolwiek by go nie oceniać, stał się dla Was szansą do osiągnięcia celów i sukcesów. W języku chińskim słowo kryzys to dwa znaki – oznaczają szansę i zagrożenie. Życzę Wam byście tkwiące w kryzysie szanse wykorzystali, a by zagrożenia nie były dla Was tamą. Czasem trzeba chwycić byka za rogi i skierować go w porządanym kierunku. Życzę Wam by marzenia się spełniały, by dopisywało zdrowie, by za rok, gdy będziemy tradycyjnie rok miniony podsumowywać, na Waszych twarzach gościł uśmiech i radość. Życzę Wam by 2009 rok był dla Was rokiem udanym.

Kategorie:eRCeAlia Tagi:, ,

Na co komu zmiana czasu…

29 październik, 2008 RCA 8 komentarzy

Kiedyś mi to w ogóle nie przeszkadzało. Ostatnimi czasy, co obserwuję od jakiegoś już czasu, bardzo mi przeszkadza. Co? Zmiana czasu na letni i na zimowy. Na co komu ta cholerna zmiana?

Zmiana czasu (wprowadzenie czasu letniego) ma na celu efektywniejsze wykorzystanie światła dziennego a co za tym idzie oszczędność energii.

Tyle teorii. Badania w USA dowiodły, że wcale tak być nie musi. Pytanie – czy w normalnym życiu korzyści przewyższają koszty – tu utrudnienia. Jakie utrudnienia, ktoś zapyta. Takie jak np. pilnowanie przestawienia zagarków – o ile komputery same sobie przestawiają (chyba, że opcję wyłączymy), tak już komórki i zwykłe domowe zegary nie. Innym kosztem – i dla mnie własnie najważniejszym i najwyższym – jest rozregulowanie wewnętrznego biologicznego zegara mojego organizmu.

Normalnie przyzwyczajam się i budzę się około 5 minut przed budzikiem. Jeśli wiem, że następnego dnia nie wstaję to regułą jest pobudka około 8.30 lub 9.00. I tak jest zawsze. Oprócz około 2 miesięcy w roku. Jednego miesiąca po zmianie czasu wiosną, i jednego miesiąca po zmianie czasu jesienią. Mój zegar wówczas głupieje.

Mam tak, że jak się np. obudzę około godziny przed budzikiem i wiem, że spania jest około godziny, to ze spania już nici. I właśnie od ostatniego weekendu mam tę wątpliwą przyjemność.

Więc pytanie – na co komu zmiana czasu jeśli wszystko co sprawia to kłopoty, zamęt, zmęczenie itd. A jak Wy macie?