Archiwum

Posts Tagged ‘Kossakowska’

“Upiór Południa” Mai Lidii Kossakowskiej

28 październik, 2009 RCA 5 komentarzy

Dawno nie pisałem nic o książkach – tych, które czytałem, czytam, czy chcę przeczytać. Dlatego dziś, dla odmiany od tematyki życiowo-facebookowej, kilka słów o najnowszym cyklu autorstwa Mai Lidii Kossakowskiej – jednej z moich ulubionych autorek w ogóle. Cykl “Upiór Południa” to cztery mikropowieści, których wspólnym mianownikiem są demony i upał. Wszechobecny, nieprzyjemny i niepokojący upał.

Czytaj dalej…

Siewca Wiatru, Ruda Sfora, recenzja

7 grudzień, 2008 RCA 2 komentarzy

Zakończyłem czytanie dwóch powieści Mai Lidii Kossakowskiej – „Siewcy Wiatru” oraz „Rudej Sfory”. Czas podzielić się z Wami odczuciami względem tych książek. Jednym słowem wstępu – podobały mi się. Ale…

Ponad rok temu poznałem twórczość Mai Lidii Kossakowskiej wyrażoną w powieści „Zakon Krańca Świata”. Do wyżej wspomnianych powieści nie czytałem nic więcej z racji tego, że np. antologie opowiadań wszelakich najczęściej omijam szerokim łukiem. Tak też stało się względem Kossakowskiej. Opowiadań jej nie czytałem i czytać nie zamierzam – nie dlatego, że mi się mogą nie spodobać, ale dlatego, że gdy biorę do ręki książkę to chcę by zabrała mnie ona w podróż długą, nie kończącą się po chwili. Przystępując do tej mini recenzji – co pragnę podkreślić, gdyż nie jestem i nie pretenduję do roli krytyka literackiego, brakuje mi warsztatu i przygotowania merytorycznego, a pisać głównie będę o moich odczuciach względem poznanych pozycji – mam zatem porównanie trzech powieści Kossakowskiej: „Zakon Krańca Świata”, „Siewca Wiatru” oraz „Ruda Sfora”. „Rudą Sforę” skończyłem czytać w sobotni wieczór, moje wrażenia są wobec tego względnie silne i świeże.

Nie chcę Wam opowiadać o czym jest dana książka – chcę byście wzięli je do ręki i sami przeczytali. Nie będę się wgłębiał w fabułę i jej niuanse – powiem jedynie tyle, że w każdej z wyżej wymienionych powieści fabuła jest ciekawa i pozwala na odbycie ciekawej podróży do innych światów, a w zasadzie zaświatów. To jest pierwszy element, który w zasadzie łączy powieści Kossakowskiej. W każdej mamy alternatywny świat, w każdej mamy element duchowości, wyższych poziomów świadomości. W każdej w końcu mamy wizję apokaliptyczną względem świata, który opisywany jest w pierwszych słowach powieści. Oczywiście światy te, mimo, że tożsame powyższymi elementami, są światami różnymi i światami bardzo ciekawymi – w „Zakonie” mamy upadły świat cywilizacji, zniszczone miasta, zniszczone stosunki społeczne – to wszystko przywodzi na myśl wizję upadku tzw. Cywilizacji Zachodu (tfu! nie znoszę tego określenia), bohaterami są ludzie, nieco inni niż nasi sąsiedzi, ale jednak ludzie; w „Siewcy” mamy świat oparty na kosmologii angelologicznej – mamy siedem kręgów nieba i siedem kręgów piekła, mamy ziemię niczyją pomiędzy kręgami i mamy w końcu ziemię – bohaterami są głównie aniołowie – Ci prawomyślni i Ci upadli; w końcu w „Sforze” mamy świat oparty na mitologii ludów zamieszkujących tajgę syberyjską, w którym główną rolę odgrywają ludzie – szamani, ale i postaci i bogowie mityczni. Taka mała dygresja to to, że ów syberyjski świat bogów jawi mi się jako synteza mitologii wielkich religii monoteistycznych (mamy kręgi nieba i kręgi otchłani – piekła) i mitologii północnoeuropejskich i wschodnioeuropejskich opartych na znanym (mi ;P) głównie z mitologii germańskiej (skandynawskiej) drzewie – osi świata – wielkim Ygdrassilu. Koniec dygresji.

We wszystkich powieściach i światach Kossakowskiej pojawiają się istoty duchowe – są to potężne duchy, anioły (z całej anielskiej hierarchii), szamani, bohaterowie (w sensie istot nadprzyrodzonych), bogowie, czy wreszcie Stworzyciele. To jest ten drugi element łączący powieści Mai. On wypływa niejako z tego pierwszego. Trzeci ważny element, który jest podobny we wszystkich jej powieściach to postać głównego bohatera. Co łączy silnego i doświadczonego Larsa Bergesona z pół aniołem-pół upiorem Daimonem oraz niespełna trzynastoletniego Ergisa? Wszyscy mają za zadanie uratować świat – ten zarysowany na pierwszych stronach powieści. Uratować przed zmianami, które następują w rytm toczącej się opowieści. Bergeson walczy (czy raczej droczy się) z kastą swego rodzaju zakonników, którzy chcą narzucić i zdominować zasady rządzące światem, Daimon musi stanąć oko w oko z Antykreatorem, który pod nieobecność Boga zamierza zniszczyć Niebo i Piekło, czy wreszcie Ergis staje przed Stworzycielem by prosić go o interwencję w zabijanym przez Rudą Sforę świecie i ratunek dla niego.

Maja Lidia Kossakowska pisze ciekawie i w sposób przemyślany. Nie ma u niej miejsca na niedociągnięcia i na błędy merytoryczne – szczególnie w tak trudnej dziedzinie jak duchowość i mitologie, religie. Jej książki napisane są lekkim piórem, porywają do wspólnej podróży w głąb pokazywanego świata, ale i w głąb duszy głównych bohaterów. Kossakowska pokazuje nam, że dobro i zło są względne – nie ma czegoś takiego jak dobro czy zło absolutne, często okazuje się, że dobro jest złem, a zło potrafi być dobrem. To jest jedna z największych zasług Kossakowskiej – zmusza nas do spojrzenia na siebie samych z innej pespektywy, pokazuje, że świat nie jest tak prosty jakbyśmy tego chcieli, że ważne jest by podejmować właściwe wybory. Bo to one określają czy czynimy dobro, czy zło, tak samo jak wybory dobra z założenia wcale nie muszą nieść dobra, a wybory zła nieść zła. Każdy z nas ma w sobie i dobro i zło – być może to truizm, ale nie każdy z nas o tej prawdzie pamięta, czy chce pamiętać.

Jedyny mój zarzut wobec Kossakowskiej dotyczy właśnie zarysowanej wyżej schematowości jej powieści. Gdybym był nastawionym negatywnie do niej krytykiem to być może napisałbym, że czytając jedną powieść czytamy pozostałe – nie napiszę tak jednak z jednej przyczyny. Każda powieść Kossakowskiej odkrywa przed nami zupełnie inną rzeczywistość – innych ludzi, inne uczucia, punkty widzenia, czy właśnie wspomniane wybory. Po powieści Mai Lidii Kossakowskiej warto sięgać niezależnie od schematów w nich zawartych – każda bowiem pokazuje nam inny ciekawy świat pełen magii i duchowości – warto uciekać z Kossakowską w te światy, zostawić za sobą ten nasz rzeczywisty, a po powrocie z wycieczki spojrzeć na nas samych i otoczenie nieco inaczej. Maja Lidia Kossakowska pokazuje nam prawdy uniwersalne, to prawda, ale w dzisiejszych czasach nie jest to coś złego. Zbyt często o tych prawdach zapominamy i zastępujemy je czymś wygodniejszym. Zrywamy z naszą duchowością i rzucamy się w objęcia idei lekkich, łatwych i przyjemnych – powieści Kossakowskiej pokazują nam jak to może się skończyć.

Nowy album “Comy”

6 listopad, 2008 RCA 12 komentarzy

Szczerze mówiąc to nawet nie wiedziałem, że “Coma” pracuje nad nowym albumem. A tu dziś ładne zaskoczenie. Świetnie. Od dłuższego już czasu wciąż i wciąż słucham obu jej dotychczasowych albumów – “Pierwsze wyjście z mroku” i “Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków”. Ta kapela ma coś w sobie. Jej muzyka przechodzi przez człowieka, każe się zastanawiać, słowa-klucze wybudzają wyobraźnię, klimat wprowadza w wrażenie oderwania się od świata – tak jakbyśmy słuchając tej muzyki wyobrażali sobie świat abstrakcyjny, podobny do naszego, ale jednak inny – mi się cisną porównania z powieścią “Zakon krańca świata” Mai Lidi Kossakowskiej, lub też z grą “Tension”, która właśnie niedawno weszła na nasz rynek. Dziś dowiedziałem się, że “Coma” właśnie wypuszcza nowy dwupłytowy (!) album zatytułowany “Hipertrofia”. Zaplanowana data wydania to 10.11.2008. Nie mogę się doczekać.

Promującym nową płytę kawałkiem jest “Zero osiem wojna”, do którego nakręcony został już teledysk:

Lada dzień rusza (a może już ruszyła?) trasa koncertowa promująca nowy album. “Coma” zagra między innymi w moim ukochanym Toruniu, w Odnowie 27.11.2008 roku. Na onecie w dziale muzycznym dostępne jest kilka kawałków do posłuchania – wszystkie pochodzą z nowej płyty i muszę powiedzieć, że mi się podobają.

Jacek Piekara, “Płomień i Krzyż” tom 1.

2 listopad, 2008 RCA 1 comment

W świecie filmu funkcjonuje, i nie raz się z nim spotkaliście, takie określenie jak “prequel”. Jest toto opowieść snuta o wydarzeniach, które zdarzyły się przed inną opowiedzianą już historią. Dziś opowiem o prequelu-książce.

Pamiętacie, jak opowiadałem o czworoksiągu opowiadań o Mordimerze – licencjonowanym inkwizytorze biskupa Hez-Hezronu. Dziś skończyłem czytać pierwszy tom opowiadań pod tytułem “Płomień i Krzyż“. Są to hisotorie pokazujące skąd na świecie wziął się Mordimer, jak trafił do Akademii Inkwizytorium, kim była jego matka, jego mentor, jaką nosi w sobie tajemnicę, skąd się wzięli i kim są Bliźniacy… “Płomień i Krzyż to symbole Świętego Officjum, instytucji niosącej w świat ogień jedynej i prawdziwej wiary. Ale to również dwa przeciwstawne sobie znaki – jeden symbolizuje perskich magów ognia, drugi walczących z nimi prawowiernych chrześcijan.” Mamy tu same smakowite kąski – niezwykle piękną i niebezpieczną kobietę, parającą się dwiema wyjątkowymi profesjami, mamy tajemniczy Wewnętrzny Krąg Inkwizytorium, który jest równie niebezpieczny jak tajemniczy, mamy krwawy bunt chłopstwa w Cesarstwie i jeszcze krwawszą rozprawę z buntownikami, potężną perską magię płomieni, tajemnice, knowania, i wiele szokujących scen.

Księga ta otwiera nam opowieści o świecie, w którym Chrystus na krzyżu nie umarł. Całość czyta się z przyjemnością. Napisane jest lekkim piórem, autor fikcję wymieszał z historiografią, zarysował alternatywną historię, zbudował całkiem spójny świat głównego bohatera. Z niecierpliwością czekam na tom drugi, a później już na kolejne opowieści w książce “Rzeźnik z Nazeretu“. Gorąco polecam – jeśli jeszcze nie czytaliście nic o Mordimerze to zacznijcie od “Płomień i Krzyż”.

Teraz czas zabrać się za Maję Lidię Kossakowską… za oknem listopadowy, mglisty wieczór, z ledwo przebijającymi się przez tę mleczną zasłonę światłami okien sąsiadów i latarni ulicznych… z dźwiękami wyciszonymi puchem mgły… znakomity czas na kojeną, tajemniczą, pachnącą farbą drukarską opowieść przy kubku gorącej herbaty z cytryną i stopami opartymi na ciepłym kaloryferze…

Pilipiuk i Piekara

25 październik, 2008 RCA 5 komentarzy

Ostatnimi czasy pochłaniam książki w tempie niezwykłym nawet jak na mnie. “Przenajświętszą Rzeczpospolitą” Jacka Piekary połknąłem wręcz w czasie 7 godzin na trasie Legnica-Toruń w pociągu spółki PKP PR. Skończyłem dojeżdżając do Inowrocławia. Od tego czasu pochłonąłem także cztery (4!) książki Piekary i jedną książkę Andrzeja Pilipiuka.

Korzystając wobec tego z okazji, że znów sobie “bazgram blogaska” pozwolę zachęcić Was do poznania dzieł tych dwóch wyżej wymienionych autorów.

Aby rozwiać wstępne wątpliwości – nie chodzi mi o Kubusia Wędrowycza. Andrzej w ostatnim czasie stworzył i tworzy, jak mniemam w dalszym ciągu, znakomitą powieść osadzoną w średniowiecznej, okupowanej przez Danię, Norwegii, gdzie krzyżują się interesy rosnącej w siłę Korony Duńskiej i jednocześnie słabnącej Hanzy. Los chce, że w wir wydarzeń rzuconych zostaje kilka osób pochodzących z … XIX/XX/XXI wieku. Cykl powieści obejmuje w chwili obecnej 3 tomy, na wydanie oczekuje tom 4. Nazywa się to “Oko Jelenia” – “Droga do Nidaros“, “Srebrna Łania z Visby“, “Drewniana Twierdza“, i czwarta, która czeka na wydanie to “Pan Wilków“. Całość wydaje lubelska Fabryka Słów – skądinąd genialne wydawnictwo. Gorąco Wam tę pozycję polecam!

Przechodząc do Jacka Piekary – chciałbym w pierwszej kolejności przykuć Waszą uwagę do wspomnianej na wstępie powieści “Przenajświętsza Rzeczpospolita“. Zachęcę cytatem “Polska mogła wybrać wielkość, wybrała podłość…” Wydawnictwo Fabryka Słów lub/i Red Horse. Naprawdę warto przeczytać.

O Inkwizytorze Mordimerze słyszeliście? Czworoksiąg (a w przygotowaniu kolejne opowieści) o Mordimerze – “Sługa Boży“, “Młot na Czarownice“, “Miecz Aniołów” i “Łowcy Dusz” – to osadzone w alternatywnej średniowiecznej Europie opowieści o Inkwizytorze z Cesarstwa Niemieckiego – niezwykłe przygody jego i jego niezwykłych przyjaciół. Wszystko dzieje się ku chwale Wiary, która opiera się na tym, że w 33 r.n.e Chrystus… zszedł z krzyża i wymierzył swoim prześladowcom krwawą sprawiedliwość. Polecam szczególnie gorąco! Nabyłem już także pierwszy tom powieści “Płomień i krzyż“, która jest prequelem względem wymienionych wcześniej tytułów, jak przeczytam to napiszę parę słów.

W dalszej kolejności mam już do czytania dwie powieści Mai Lidii Kossakowskiej oraz “Łaskawe” Jonathana Littella. Tyle na razie. Zachęcam do dyskusji.