Chaos…
Chaos… już kolejny raz złapałem się na tym, że idąc spać myślę sobie – “a jutro napiszę na blogu o tym i o tym…” – bo to i to właśnie mi do głowy przyszło, wydało się ważne, czy może chociaż ciekawe. Kiedy nastaje jutro okazuje się, że nie pamiętam ani co było ważne, ani co przynajmniej ciekawe, a już zdecydowanie nie jestem w stanie przypomnieć sobie tego co chciałem napisać. W konsekwencji macie tę notkę.




“Red Horse” to wydawnictwo, które wypączkowało z mojej ukochanej “Fabryki Słów”. I o ile Fabryka specjalizuje się w szeroko pojętej fantastyce, tak Czerwony Koń to specjalizacja w grozie. Dotąd książek sygnowanych przez Konia unikałem – nie wiem czemu. Być może dlatego, że zbytnio za literaturą grozy nie przepadam. Ostatnio jednak sięgnąłem po książkę Jakuba Małeckiego pt. “
Jacek Piekara spłodził “
Po “
Najnowsze komentarze