Archiwum

Posts Tagged ‘ludzie’

Maska

19 lipiec, 2009 RCA 6 komentarzy

Nie jest dobrze. Coraz mniej czasu i ochoty mam na to by usiąść i napisać tu parę słów. Króluje banał i nie zamierza dać się zdetronizować. Mam taki okres w życiu znów, że analizuję ludzkie zachowania i staram się dochodzić do wniosków głębszych niż tylko te po pierwszym wrażeniu. Dochodzę często do wniosków, które są na tyle “intymne”, że nie dzielę się z nimi ani publicznie, ani w żaden inny sposób. Siedzę, milczę, patrzę i analizuję, a wyniki tychże analiz zamykam w szufladzie, która w kącie mego pokręconego umysłu stoi od lat około piętnastu. Nie chcę brać otoczenia i otaczających jak są, jak stoją, jak się pokazują. Staram się rozkładać na czynniki pierwsze. Widzę głębsze uczucia, widzę kierujące ludźmi pragnienia/powody, widzę maski – całe tuziny masek, które każdy z nas nosi każdego dnia, w każdej chwili i z każdej okazji.

Czytaj dalej…

04:41

25 czerwiec, 2009 RCA 2 komentarzy

Jest czwarta czterdzieści jeden nad ranem. Za oknem, po kilkugodzinnych opadach ulewnego deszczu, podnosi się mgła, która zasnuwa okoliczne budynki i drzewa. Szaro. Z minuty na minutę robi się coraz jaśniej. Siedzę w pracy. Jeszcze nieco ponad dwie godziny. Prawie dziesięć za mną.

Czytaj dalej…

So Say We All!

17 kwiecień, 2009 RCA 2 komentarzy

…There is good and there is evil in the world.
There is a right and there is a wrong…

Przyznajcie się, kto zna i oglądał chociaż kilka odcinków serialu “Battlestar Galactica“? Przyznajcie się, komu ten serial i rozmach z jakim był zrobiony się podobał? Mówię oczywiście o najnowszej jego odsłonie. Ja oglądałem i to z zapartym tchem. Nie jestem fanem S-F, nigdy nie pociągała mnie przyszłość, kosmos, itd. Zraził mnie do S-F Staszek Lem, i jego Pirx. Jednakże mam kilka smakowitych kąsków z tego gatunku, które zrobiły i czasem robią znów na mnie wielkie wrażenie. Jednym z nich jest wspomniany BSG. Niestety, ku mojemu i rzeszy fanów smutkowi, BSG się skończył… Smutno było, zakończenie zaskoczyło, pozostał głód, chęć oglądania dalej i dalej, zatapiania się w emocje, historie i intrygi. Nie musiałem długo czekać…

Czytaj dalej…

Medialna papka a XXI-wieczny park.

13 listopad, 2008 RCA 1 comment

Siedzę sobie w restauracji KFC, znajdującej się na najniższym poziomie Galerii Dominikańskiej w stolicy Dolnego Śląska – Wrocławiu. Dzięki Bogu i jako takiej inteligencji wziąłem dziś ze sobą laptopa podejrzewając – słusznie – że pomiędzy sprawami zawodowymi, które mnie dziś do Wrocławia przyniosły, a prywatnymi, które rozpoczną się po 15, będę miał kilka godzin dla siebie. Zatem siedzę sobie w tym KFC, które zaskoczyło mnie darmowym i szybkim, ogólnodostępnym Wi-Fi i piszę notkę.

Chwilę temu zjadłem Zingera i 3/4 Grandera – pozostałą 1/4 zjadł krążący po restauracji Murzyn, który co prawda ma na sobie płaszcz i spodnie od garnituru, chyba ma nawet koszulę, krawat i marynarkę, ale widać, że albo dostał w mordę od naszych tolerancyjnych pobratymców, albo nie stać go na jedzenie. Obok świergoczą jakieś podlotki z pierwszych klas liceum, lub ostatnich klas gimnazjum – nie wiem co gorsze. Wokół pełno ludzi, którzy robią zakupy, jedzą, rozmawiają, śmieją się, spacerują, czy zwyczajnie zabijają czas siedząc obok pobliskiej fontanny. Galeria Handlowa to XXI wieczny odpowiednik parków, spacerowisk i nadrzecznych bulwarów. Pełen koloryt ludzi, zachowań, jedzenia, sklepów, słów…

Zjadłem sobie to co zjadłem i poczytałem przy okazji wiadomości ze świata – XXI wiek ma to do siebie, że mogłem to zrobić nie wachlując się przy okazji płachtą gazety. Ot serwisy internetowe i trzy popularne portale. I wiem wszystko. Wiem, że przypadkowo lecząc białaczkę niemieccy lekarze wyleczyli gościa z AIDS – szczęściarz!, wiem, że Kaczyński woli japońskiego Cesarza od francuskiego prezydenta, bo nie podoba mu się to, że Sarkozy chciałby spotkać się z nim w tym samym dniu, w którym spotykać się będzie z Wałęsą, wiem, że 20 najbogatszych państw świata lada dzień rozpocznie nowe “Breton Woods”, a przy okazji ONZetowska agenda ds. ekologii chce wymusić na nich dbanie o klimat planety, wiem, że Wałęsa krytykuje związkowców za to, że Ci okupują biuro poselskie Premiera Tuska, wiem, że giełdy znów pikują, są zamykane, że Łotwa nacjonalizuje banki zwalając winę za to na Szwedów, że Miedwiediew wspaniałomyślnie rozważa “opcję zero” względem tarczy rakietowej i rakiet Iskander, i wiem, że wielu świrów żeruje na dacie 21 grudnia 2012 roku.

I w sumie z tej medialnej papki nic nie wynika. Patrzę na alarmujące nagłówki, na jakąś taką medialną propagandę katastrofy i widzę w tym samym momencie roześmianych – a może nie – ludzi, słyszę kłótnie o cenę sheaka, torby pełne zakupów itd. Pozostaje pytanie – co tu nie gra?

Yes! We can!

5 listopad, 2008 RCA 7 komentarzy

I stało się! Zgodnie z oczekiwaniami większości świata wybory Prezydenta USA wygrał senator Barack Obama, 47 letni czarnoskóry polityk Partii Demokratycznej. Równoległe wybory do Senatu także wygrali demokraci, i przy okazji zachowali także przewagę w Izbie Reprezentantów. Okazało się, że Amerykanie “Yes! We can!” i teraz mają swoją “Change”.

Oto jak Amerykanie świętują to wielkie zwycięstwo i przemówienie nowego Światowego Przywódcy.

Barack Obama – przemówienie 44. prezydenta USA

Macie ciary? Ja miałem. Co mnie uderzyło najbardziej to to, że ludzie są tak bardzo szczęśliwi, że naprawdę wierzą w zmianę jaką Obama im zaoferował. Że uwierzyli, że coś się może zmienić dzięki im głosom. To były wybory o rekordowej w USA frekwencji. Ludzie stali w kolejkach do lokali wyborczych po 3-4 godziny i czekali by móc zagłosować. Pełna mobilizacja i okazało się, że to się opłaciło. Ludzie zdecydowali i ich głos okazał się ważny.

Uderzyło mnie jeszcze coś. Tym razem już w Polsce dziś rano w autobusie do pracy. Wsiadła do niego młoda dziewczyna i młody chłopak, usiedli koło mnie, wymienili info o totolotku i zajawkę “wygrał Obama”. I tyle. Po tych słowach kilka chwil później chłopak znudzonym głosem rzucił – “nic mi się dziś nie chce”… Tyle razy słyszałem to od różnych ludzi w ostatnich dniach, tyle razy słyszałem to ze swoich ust, dziś mnie to uderzyło. Jak wielka różnica jest w zachowaniu się Amerykanów dziś, i Polaków. Jak mocno jesteśmy znudzeni, zniechęceni, czujemy się oszukani… I tak sobie myślę – czy u nas kiedyś się coś zmieni? Czy jest szansa byśmy to zmienili?

Odpowiedź: Yes! We can! We can do change! Pierwsza okazja do tego już za dwa lata, podczas wyborów prezydenckich w Polsce AD 2010.