Archiwum

Posts Tagged ‘Mieszkanalia’

Postanowienia i marzenia

1 styczeń, 2009 RCA 3 komentarzy

Nowy rok to najczęściej także nowe nadzieje, marzenia i postanowienia. Ja sobie wczoraj pewne marzenia i nadzieje, oraz postanowienia poczyniłem. Nic wyszukanego, nic dużego, ot marzenia i postanowienia zwykłego człowieka.

Postanowienie nr 1. to decyzja by bardziej konsekwentnym i cierpliwym w podejmowanych działaniach. Np. w tym kiedy za kilka dni rozpocznę kurs językowy, o którym w marzeniu nr 2. poniżej. By wystarczyło mi motywacji i cierpliwości do dokończenia tego co zacznę – czy wspomnianego kursu, czy wiecznie odkładanej książki, czy innych rzeczy.

Postanowienie nr 2. to decyzja by wreszcie przestać gadać, że coś zrobię, tylko to zrobić. Tu dobry przykład to niejako znów to co znajdzie się pod marzeniem nr 2., ale także i wspomniana książka czy dbanie o siebie – zdrowsze żarcie, jakiś basen… pomiary wagi i cholesterolu wołają o pomstę do nieba.

Postanowienie nr 3. to decyzja o tym by nauczyć się szanować sam siebie. Bez komentarza i rozwijania.

Marzenie nr 1. jest marzeniem wielkim. Marzeniem jednak na tyle dla mnie ważnym, że akurat nim się nie podzielę. Dotyczy sfery uczuć, która to sfera obecnie jest nadwyrężona, i szczerze mówiąc nie chcę jej eksponować. Nie warto pokazywać ludziom wraka.

Marzenie nr 2. o którym wyżej już wspomniałem, a które właśnie zamierzam sobie spełnić to zapisanie się i ukończenie kursu języka arabskiego. Tak, jestem poryty. Ale już od paru lat łazi za mną taki kurs i z przyjemnością wreszcie go sobie dostarczę. To marzenie akurat zależy w całości ode mnie. Sprytnie, prawda?

Marzenie nr 3. to marzenie z gatunku standardowych. By w pracy dali zarobić, a życie nie przynosiło tylko kłód pod nogi. By nowe mieszkanie spełniło swoją rolę, bym był zdrowy itd. Chociaż akurat z tym zdrowiem to jeśli ciężko nadle zachoruję to też nie będę się przejmował. Kwestia właśnie owego wraka.

Mam małą nadzieję, że uda mi się spełnić te marzenia i postanowienia. Trudno będzie. Wbrew pozorom nie są to błahe i proste rzeczy i sprawy, a życie nauczyło się, że mnie można kopać po dupie, a ja dalej będę wstawał i szedł na przód. Ot taka moja cecha.

Porcja fotek z wykończeniówki

2 grudzień, 2008 RCA 1 comment

Jak obiecałem tak wrzucam najnowsze fotki z wykańczania mieszkania (które zresztą – wykańczanie – w końcu wykończy także mnie ;)). Fotki są świeże i dzisiejsze. Wybaczcie może słabszą ich jakość, i plamki światła, ale nadal nie mam na mieszkaniu dobrego naświetlenia, a fotki były robione już po zapadnięciu nocy. Jedziemy:

img_9111

Na tej fotce widać jak wyglądać będzie oddzielająca kuchnię od pokoju dziennego ścianka barowa – na niej oprze się jeszcze blat samego barku. Widoczna nad ścianką obok barku ściana jest już zrobiona tynkiem mineralnym – barankiem – i zostanie docelowo pomalowana na kolor właściwy ścian – jaki? Nie powiem. Zobaczycie na zdjęciach :)

img_9112

img_9113

Na tych dwóch zdjęciach widać jak wyglądać będą ściany na przeciw kuchni (barku), a na tle których lecą schody na górę. Wnęki, które powstały siłą rzeczy (wymóg tego, że schody musiały się mieć na czym oprzeć, stąd też dwa słupki), są wykończone tynkiem strukturalnym i odpowiednio pomalowane i wybejcowane – efekt? Moim zdaniem zajebisty. Docelowo w tych wnękach mają się pojawić półki na książki, ale to jeszcze się zobaczy. I znów – słupki, jak i pozostałe ściany nie pozostaną białe, ale będą pomalowane na inny kolor. Już niedługo :)

Cała galeria, jaka dotąd powstała, jest dostępna tu: Galeria na Picasa Web Albums.

Podłoga

1 grudzień, 2008 RCA 1 comment

W dniu dzisiejszym wreszcie zamówiłem panele do mieszkania. W dwóch kolorach. Oto wybrane przeze mnie i zamówione już panele. Koszt z elementami wykończeniowymi, dla 43 metrów podłogi to niecałe 1850 zł. Oba zdjęcia pochodzą z serwisu internetowego firmy Classen.

Jaśniejsze, przeznaczone są do dziennego pokoju oraz górnego przedpokoju i mają w miarę przyzwoicie współgrać z jasnymi dębowymi schodami, jako że będą z nimi bezpośrednio sąsiadować. Ciemniejsze zaś przeznaczone są do sypialni i mają głównie pasować do ciemnego łóżka i szafeczek nocnych, a jednocześnie grać w jednej kapeli z jasnymi ścianami – sypialnia może mi się nawet udać poprzez takie ciekawe zestawienie.

I co? Ujdą? Mi się nawet nawet podobają. Były jedne do pokoju dziennego ładniejsze, ale nieosiągalne – tzn. osiągalne, ale czas oczekiwania na nie był nierealny, wobec czego musiałem zdecydować się na inne rozwiązanie. Ogólnie było dla mnie problemem wybranie odpowiednich paneli, szczególnie do pokoju dziennego. Wziąłem ostatecznie kawałek odpiłowanego od resztego schodów drewna i poszedłem z nim do sklepu. Chodząc między panelami przykładałem ów kawałek schodów do paneli i tak wybrałem ;) Metoda dobra jak każda inna. Jak oceniacie?

Kilka spraw

25 listopad, 2008 RCA 1 comment

Tak wyszło, że przez kilka ostatnich dni nic nie pisałem. Dziś napiszę za to trochę więcej. Zacznę od podziękowania dla Was. Dokładnie miesiąc temu rozpocząłem ponownie pisanie bloga. W tym czasie odwiedziliście mnie ponad 1200 razy, co jest wynikiem, którego się nie spodziewałem. In plus. Cieszę się, że wracacie tu i czytacie, komentujecie. Proszę o więcej i obiecuję, że nie będzie nudno – no może czasem. Dzięki jeszcze raz.

W niedzielę byłem we Wrocławiu, gdzie potężnie zmarzłem… spędziłem go w przemiłym towarzystwie Kamy i Sebastiana, któremu pomagałem wybrać laptopa. Mam nadzieję, że laptop się podoba i sprawuje dobrze. Wspólne łażenie po zimnym mieście, rozmowy, śmiech, zabawa – ekstra. Obiad i miło spędzone popołudnie w Magnolii jeszcze lepsze! Chcę więcej i już zapisuję się na powtórkę. Ostatnie dni w ogóle są bardzo dobre pod prywatnym względem – dziękuję za nie Tobie :)

Budowa idzie do przodu – następne fotki wkrótce. Dziś przyjeżdża piekarnik i okap – w sumie przyjechał już wczoraj, ale było po 21 i pognałem kuriera precz. Dziś ma być. Dziś idę także do lekarza, szykuje się małe zwolnienie lekarskie – cóż zrobić.

Prywatnie pozytyw, budowa pozytyw, za to w pracy zonk na całej linii. I chuj. Nie będę pisał bo nie chcę się denerwować. Dość, że jest mi cholernie przykro i wielki żal mnie zżera. Życie.

A jednak wyszła krótka notka. Nie mam nastroju na pisanie.

Galeria fotek z mieszkania

22 listopad, 2008 RCA 9 komentarzy

No więc zgodnie z obietnicą wrzucam Wam link do zdjęć mojego mieszkania. Udało mi się dziś zrobić kilka fotek mimo, że w całym mieszkaniu jest jeszcze jeden wielki bałagan i brud. Niemniej jednak widać już co nieco. Aby zobaczyć całą galerię wraz z komentarzami zdjęć kliknijcie poniżej :)

Moje mieszkanko – galeria na Picasa Web Albums

I jak się podoba? Czekam na komentarze. O aktualizacjach galerii będę informował na blogu.

Koniec smutków

19 listopad, 2008 RCA Dodaj komentarz

Nie ma co się wyflaczać o tym jak jest źle, czy smutno. Wczoraj wieczorem to zrozumiałem. I słusznie poniekąd jest tak postępować by nie zatruwać sobie wszystkiego smutkami.

Będzie co ma być.

Cholery dostaję z wykończeniem mieszkania – kasa płynie, a wciąż jest kupa roboty. Wczoraj przyszło już łóżko (160×200) i szafeczki do sypialni, dziś przyszły drzwi wewnętrzne, wczoraj zamówiłem piekarnik i okap do kuchni – płytę już mam. Wykańczanie łazienki jest w fazie końcowej – dziś podwieszany jest sufit i montowane oświetlenie, jutro rusza praca z podłogą, a już po niej fugowanie i biały montaż. Mam nadzieję, że już wkrótce będę mógł jakieś zdjątko tu wkleić. Dziś na szczęście, z trzydniowym poślizgiem rozpoczęte zostały prace z kuchnią – start to zagruntowanie i wyrównanie ściany, oraz wzmocnienie podpory barku. Dobrze, że ruszyło, chociaż to wszystko dzieje się za wolno. Wciąż czekam na dostawę mebli kuchennych. Kupiłem też już farbę do sypialnii – Beckers Misty Green. Nadal jednak nie mam pomysłu na to jak pomalować pokój dzienny…

Drugiej cholery dostaję w pracy od oczekiwania na jakiekolwiek informacje względem efektów odbytych rozmów kwalifikacyjnych… nadal cisza, nadal nikt nic nie wie. Może jutro?

I tak o. Do domu wróciłem chwilę temu. Wreszcie coś zjadłem, ale i tak potężnie boli mnie głowa. Mam wrażenie, że bierze mnie jakieś przeziębienie, chociaż mam nadzieję, że to jedynie wrażenie. I co jeszcze napisać? Nic specjalnego. Celujemy w 1000 odwiedzin na miesiąc istnienia bloga – wiecie? Wszystko wskazuje, że ów 1000 przekroczymy zanim nastanie miesięcznica.

Długi weekend

11 listopad, 2008 RCA 1 comment

Właśnie się skończył. Prawda? Kto miał? Przyznać się. Ja nie miałem. W poniedziałek, kiedy większość radośnie wypoczywała byłem normalnie w pracy. Dziś, kiedy większość radośnie spacerowała i cieszyła się z 90 lat niepodległości kraju, ja siedziałem na budowie. Wczoraj po pracy też siedziałem na budowie, i w sobotę siedziałem… i w piątek… jedynie niedziela była wolna od tej przyjemności. Spędziłem ją w domu odpoczywając, grając, oglądając film i słuchając muzyki. Nic nie ugotowałem, bo w sklepie nie dostałem tego co chciałem, więc zrobiłem coś z mrożonki. Samo życie.

Ale za to na budowie coś się zaczęło posuwać do przodu. Jedni goście kończą robić ściany, które i tak będą szły do poprawek… a właściwa ekipa (1/3 ekipy – 1 człowiek – by być ścisłym) zrobiła już jedną ścianę w łazience – yuppi! Po tym jak wreszcie przerobiliśmy wodę i kanalizację, przesunęliśmy gniazdko, które w innym wypadku wyszłoby w kabinie (sic!), wysmarowaliśmy wszystko folią w płynie, dziś udało się właśnie zrobić tę ścianę. Dobrze jest. Jutro dalej. W piątek za to rusza robota w kuchni – fartuch, terrakota, wzmocnienie barku. Trzy dni i kuchnia gotowa będzie na przyjęcie mebli – te z kolei będą dopiero za czas jakiś.

Od wczoraj słucham namiętnie Hipertrofii -  nowego albumu Comy – i mówię wprost, bez ogródek – jest zajebisty! Szerszą recencję zamieszczę na dniach – być może jutro, a może pojutrze. Zobaczę jak będzie z weną do pisania. Powiem tylko tyle, że nie mogę się doczekać koncertu…

Z innych spraw – miałem ochotę napisać dziś o tęsknocie, przyjaźni, o cyklach zmian w moim życiu, o jesieni, wietrze, liściach na chodnikach, o dniu niepodległości, patriotyzmie, i tak dalej… nie napiszę, bo i tak nikt tego nie czyta, ani nikt nie komentuje. Co prawda piszę dla siebie, ale tyle to ja mogę w środku, w Czesiu…

Czejndżys…

7 listopad, 2008 RCA Dodaj komentarz

No to zaczynamy. Dziś rano dostałem zaproszenie na rozmowy kwalifikacyjne do Wrocławia. W mojej dotychczasowej jednostce zachodzą zmiany, których efektem jest, między innymi, powstanie nowych stanowisk, i otwarta na nie rekrutacja. Jedna mała zmiana to praca nie w Legnicy, ale we Wrocławiu. Bo to jakie będą zadania ma znaczenie drugorzędne, tym bardziej, że wydają się być ciekawe i “perspektywiczne”.

Zatem w najbliższy czwartek, 13-tego ;), o godzinie 9 muszę się pojawić we wrocławskiej części Firmy. Tremy nie mam bo nie spodziewam się niczego ponad standardową rozmowę kwalifikacyjną. No i nie mam strachu co będzie jeśli się rozmowa nie uda, albo tego stanowiska nie dostanę. Pracę dalej będę miał, dalej w Firmie, inne stanowisko. Nie stracę na tym, a tak czy inaczej podobać mi się będzie. Z tymi zmianami tak już jest, poza tym chętnych jest zawsze więcej niż możliwych do obsadzenia struktur. Zmiany…

Dziś rozmawiałem z ludźmi z toruńskiej części Firmy, z którymi pracowałem zanim przeniosłem się do części legnickiej, i we wszystkich rozmowach pojawiło się jedno pytanie, które na swój smutny sposób mnie rozbawiło – kiedy się żenię. Ano nie żenię się. I nic nie zmieni się w perspektywie dłuższego czasu. Pewne marzenia nie spełnią się póki co. Może za to spełnią się inne. Coś za coś. Jak zawsze.

Pogodę jesienną kocham wręcz, ale od dwóch dni mnie drażni, bo przez nią nie schną mi gładzie na ścianach w mieszkaniu… jeśli uda mi się wprowadzić w listopadzie to będzie cud… ale coraz bardziej realną granicą staje się “do świąt”… co mi skutecznie psuje nastrój. I znów zmiana…

Co do dalszych zmian – wczoraj postanowiłem się porywać na pewien projekt, do którego mnie zainspirowały ostatnie wydarzenia w USA. Póki co nie powiem nic więcej, ale zacząłem już działać – zakupiona jest domena, zamówiony pewien projekcik graficzny, i myślę jak będzie najlepiej zrobić. Ale to już na spokojnie przyjdzie na to pora. Powoli.

Kiedyś napisałem jakiś banalny wierszyk o zmianach, w czasach gdy jeszcze wierszyki pisałem. Dziś wciąż myślę o słowach jakich wówczas w nim użyłem. Banalny był, zbyt banalny, więc nie będę go tu publikował, bo wstyd by był :)

Budujemy nowy dom…

4 listopad, 2008 RCA 3 komentarzy

… jeszcze jeden nowy dom… – tak kiedyś śpiewano. Dotarło do mnie, że jakimś zrządzeniem losu do tej pory nie napisałem ani jednej notki o moim mieszkaniu. Termin odbioru zbliża się wielkimi krokami – został do niego niecały miesiąc. A u mnie rusza praca i zakupy.

O mieszkanku nie pisałem, to i nie wiecie co i jak. Otóż… w Legnicy zakupiłem mieszkanie – stan developerski – jest to stara kamienica obok centrum starego miasta, niedaleko legnickiego zamku. Kamienica owa została poddana adaptacji, to oznacza, że zostały z niej tylko ściany nośne i elewacja, natomiast wszystko inne – od dachu, przez stropy, ścianki, schody a na wszelakich instalacjach kończąc – jest nowe. Elewacja została poddana pełnej renowacji i prezentuje się bardzo apetycznie. Cała kamienica to parter i 4 piętra. Na parterze znajdą się dwa lokale użytkowe – lekarze, na pierwszym i drugim piętrze po dwa mieszkania, zaś na trzecim piętrze cztery mieszkania dwupoziomowe obejmujące tym samym trzecie i czwarte piętro. Jedno z tych mieszkań dwupoziomowych jest moje. Skromne 58 metrów kwadratowych.

Zamówiłem już meble do kuchni (jak na obrazku wyżej) – stylizowane na klasyczne, kolor frontów to wiśnia koreańska patyna, pomiędzy kuchnią a pokojem dziennym będzie barek, który wraz z oddzielającym kuchnię od przedpokoju słupem będzie obłożony kamieniem. Oczywiście na dole są także okna (2) i wyjście na balkon, oraz wewnętrzne drewniane schody (z metalowymi tralkami) na górną kondygnację. A tam? Tam łazienka, sypialnia i garderoba. Mam już gotowy projekt łazienki i wybrane do niej płytki, które dokładnie dzisiejszego dnia będę kupował – jutro będą u mnie. Dziś rusza też ekipa z robotą wykończeniową – start w łazience. Mam wybraną też już kabinę do łazienki. Są też zamówione drzwi wewnętrzne do sypialni i łazienki, jedynie muszę (ale to już na koniec) wymyślić jakieś drzwi do garderoby. Z grubsza mam już też wybrane panele do sypialni, przedpokoju na piętrze i pokoju dziennego, oraz wiem jaką chcę wykładzinę w garderobie. Muszę dziś zdecydować się na terakotę do kuchni i przedpokoju na dole.


Największy problem będę miał z wyborem kolorów na ściany. Chociaż mam jakiś pomysł, to z wyborem odpowiedniego odcienia czeka mnie gehenna. Jak wiadomo jestem daltonistą :) – przynajmniej jeśli chodzi właśnie o odcienie kolorów, bo z barwami podstawowymi większych kłopotów nie miewam. Sypialnię chcę pomalować na jakiś sympatyczny jasny odcień zieleni (i teraz niech mnie ktoś zabije jeśli wiem jak to co chcę nazwać :(), a na pomalowaną już ścianę rzucić fioletowy (delikatny) ornament jakiś. Nie mam pomysłu na kolor pokoju dziennego.

Tyle na razie. Parę słów napisałem ;) Postaram się wkrótce zamieścić tu więcej fotek, co byście mogli się pozachwycać. Czekam na Wasze pomysły i opinie o tym co napisałem.