“Twilight: New Moon” – recenzja 2 części sagi (filmu)
Jeden z polskich premierów ostatnich 20 lat powiedział, że “mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczął, ale jak skończył”. Chcę by ta zasada stała się zasadą uniwersalną i została rozciągnięta także na ekranizacje różnych sag, w tym zdecydowanie na sagę “Zmierzch”. Wybrałem się w dniu wczorajszym (a w sumie w dzisiejszym, bo film zaczął się przed godziną 2 w nocy) na premierę drugiej części sagi “Twilight” pod tytułem “New Moon” (Księżyc w nowiu). Oto kilka słów opisujących moje rozczarowanie.

Najnowsze komentarze