Z początkiem lutego zaczęła się prawdziwa karuzela. Po zmianach organizacyjnych w Firmie wszedłem w tryb pracy zmianowej, z czasu standardowego na równoważny… efekt jest taki, że zamiast pracować poniedziałek-piątek od 8 do 16, pracuję… 168 godzin w miesiącu (w lutym 160). I nie 8-16, co to to nie. Np. wczoraj i dziś pracuję od 10 do 22! Jutro zresztą podobnie. W tym miesiącu czekają mnie jeszcze dwie, dwunastogodzinne, dyżury nocne (19-7) i kilka razy praca w weekendy.
Karuzela, karuzela… w sumie to nawet nie narzekam, wszystko to kwestia przyzwyczajenia. Sęk w tym jednak, że takie dyżury jak dzisiejszy totalnie rozbijają cały dzień – nic nie da się załatwić, nic nie da się zrobić. Czytaj dalej…
Najnowsze komentarze