Archiwum

Posts Tagged ‘podróż’

Wesołych Świąt i niech piekło pochłonie polskie koleje…

24 grudzień, 2009 RCA 7 komentarzy

Na wstępie, zanim przejdę do części poświęconej polskim kolejom, chcę wszystkim Wam – wiernym i przygodnym czytelnikom mojego bloga – życzyć najserdeczniejszych świąt spędzonych w miłej i radosnej, domowej i rodzinnej atmosferze. Niech nie trwają one tylko przez tę godzinę czasu wspólnie spędzonego przy stole, ale niech, wzorem naszych przodków, radość i zabawa gości jak najdłużej. Życzę Wam zdrowia (bo NFZ będzie miał mniej pieniędzy), cierpliwości (bo będzie dużo remontów dróg i kolei), spokoju ducha (bo ceny rosną szybciej od pensji) i nie dajcie się zwariować (bo będą wybory prezydenckie). Życzenia na 2010 będą w stosownym momencie ;) Czytaj dalej…

Rzecz o loftach

9 grudzień, 2009 RCA 2 komentarzy

Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Ta stara prawda sprawdza się niemalże na każdym kroku naszego życia. Jest tak samo prawdziwa jak bzdurnym jest powiedzenie, że pieniądze szczęścia nie dają. Ale dlaczego tak z grubej rury? Ostatnio pogłębiać zaczęły się we mnie dwa wielkie marzenia – jedno dotyczące podróży – takie szalonej, wielkiej podróży gdzieś daleko, swoistej ucieczki do przodu; drugie zaś dotyczące miejsca przyszłego zamieszkania. Od niedawna mam własne mieszkanie, wiele z nim jeszcze mogę zrobić, a już we mnie obudził się potworek i zaczyna krzyczeć – loft. Czytaj dalej…

04:41

25 czerwiec, 2009 RCA 2 komentarzy

Jest czwarta czterdzieści jeden nad ranem. Za oknem, po kilkugodzinnych opadach ulewnego deszczu, podnosi się mgła, która zasnuwa okoliczne budynki i drzewa. Szaro. Z minuty na minutę robi się coraz jaśniej. Siedzę w pracy. Jeszcze nieco ponad dwie godziny. Prawie dziesięć za mną.

Czytaj dalej…

Ucieczka

9 marzec, 2009 RCA 1 comment

Czym dla Was są książki? Czy czytając książkę uciekacie w jej świat odseparowując się od swojego życia i otoczenia? Czy śledząc historie i przygody książkowych bohaterów identyfikujecie się z nimi i odnajdujecie w nich cząstki siebie, a w pojawiających się prawdach widzicie prawdy uniwersalne? Czytaj dalej…

Takie tam…

1 grudzień, 2008 RCA 6 komentarzy

Miałem przez ostatnie dni kilka pomysłów na napisanie notki. Wczoraj na dworcu PKP Wrocław Główny, siedząc w restauracji KFC i czekając na pociąg do Legnicy już nawet zaczynałem notkę pisać. Ostatecznie nic z tego się nie stało. Notka nie powstała.

Dziś mamy 1 dzień grudnia, a przysiągłbym, że jeszcze chwilę temu była wiosna. Od rana siedzę na szkoleniu w ramach mojego nowego stanowiska pracy. Zapowiada się bardzo nudny miesiąc. Nie ma o czym pisać. A co gorsza, nawet nie powinienem o tym pisać. Więc nie będę.

Notkę piszę by podzielić się z Wami moim cierpieniem ;) Nic mi się nie chce. Poranek był wyjątkowo ciężki, kilka dni zwolnienia i weekend mnie rozleniwiły. Nie chciało mi się absolutnie wstawać i iść do pracy. No ale jakoś się zwlokłem i oto jestem…

Pojawiać się zaczynają plany na sylwestra. Póki co dostałem jedną ciekawą propozycję, która, czego nie ukrywam, będzie moim faworytem. Zgódź się!

Dobrze mi zrobiła kilkudniowa przerwa od pracy i urządzania mieszkania. Niestety – wracamy do rzeczywistości. A Wam jak się udał weekend?

Kilka spraw

25 listopad, 2008 RCA 1 comment

Tak wyszło, że przez kilka ostatnich dni nic nie pisałem. Dziś napiszę za to trochę więcej. Zacznę od podziękowania dla Was. Dokładnie miesiąc temu rozpocząłem ponownie pisanie bloga. W tym czasie odwiedziliście mnie ponad 1200 razy, co jest wynikiem, którego się nie spodziewałem. In plus. Cieszę się, że wracacie tu i czytacie, komentujecie. Proszę o więcej i obiecuję, że nie będzie nudno – no może czasem. Dzięki jeszcze raz.

W niedzielę byłem we Wrocławiu, gdzie potężnie zmarzłem… spędziłem go w przemiłym towarzystwie Kamy i Sebastiana, któremu pomagałem wybrać laptopa. Mam nadzieję, że laptop się podoba i sprawuje dobrze. Wspólne łażenie po zimnym mieście, rozmowy, śmiech, zabawa – ekstra. Obiad i miło spędzone popołudnie w Magnolii jeszcze lepsze! Chcę więcej i już zapisuję się na powtórkę. Ostatnie dni w ogóle są bardzo dobre pod prywatnym względem – dziękuję za nie Tobie :)

Budowa idzie do przodu – następne fotki wkrótce. Dziś przyjeżdża piekarnik i okap – w sumie przyjechał już wczoraj, ale było po 21 i pognałem kuriera precz. Dziś ma być. Dziś idę także do lekarza, szykuje się małe zwolnienie lekarskie – cóż zrobić.

Prywatnie pozytyw, budowa pozytyw, za to w pracy zonk na całej linii. I chuj. Nie będę pisał bo nie chcę się denerwować. Dość, że jest mi cholernie przykro i wielki żal mnie zżera. Życie.

A jednak wyszła krótka notka. Nie mam nastroju na pisanie.

Podróż

16 listopad, 2008 RCA Dodaj komentarz

Podróże kształcą – powszechnie znana prawda jest jak najbardziej aktualna. Nie dalej jak wczoraj rano udałem się w podróż do Kamy do Ludwikowic Kłodzkich w Górach Sowich, rzut beretem od Nowej Rudy leżących. Pojechałem naprawić zepsuty komputer i pogadać z dawno nie widzianą miłością mojego życia. Nie wchodząc w szczegóły powiem, że tak dobrego weekendu nie miałem już bardzo dawno. Gadaliśmy szczerze, sympatycznie, bawiliśmy się z małym pieskiem (he he he) i w ogóle było tak jak być powinno. Szkoda, że tak krótko i nie wiadomo kiedy, i w ogóle czy, się powtórzy. Chciałbym.  Dziękuję za wszystko :)

Ale wracając do podróży… Rozpocząłem ją od wyjazdu na PKS trochę wcześniej – zaplanowałem zjeść śniadanie na dworcu w oczekiwaniu na autobus. Już będąc tam wpadłem na pomysł by udać się do ostatniego chyba w Legnicy baru mlecznego. Był to najprawdziwszy bar mleczny z epoki, kiedy wszystkim nam było lepiej (części z Was pewnie nie było nawet wcale ;P). Klasyczny, full wypas, klimatyczny bar mleczny. I tak… sztućce miały wyryte cyrylicą info o producencie i uwaga… numerki miały!, na talerzach stało klasyczne logo społem, zaś herbatę dostałem w szklance na spodeczku! Rewelacja! Za marne grosze zjadłem sobie podwójną jajecznicę na maśle i zagryzłem dwiema bułkami. Najadłem się jak mało kiedy na śniadanie się najadam. To było piękne. Niestety, jak się dowiedziałem od pani za ladą – fachowo nazywanej ekspedientką ;) – bar będzie zamykany, bo leciwy już właściciel sprzedał go jakiemuś młodemu. A młody zrobić pewnie będzie chciał jakiś pub, albo co innego. Kicha. Tak czy inaczej – kto żyw i w stanie niech pędzi do Legnicy gdzie na przeciw dworca głównego jest rewelacyjny bar mleczny.

Sama podróż PKSem minęła mi dość szybko, a autobus najgorszy nie był. Ot taki mały żuczek od Zasady. Średnio wygodnie, ale zawsze. Wracając miałem wygodniej. Jesienna pogoda dziś dała się we znaki – obserwowałem z okien autobusu ciężkie deszczowe chmury, nabrzmiałe od wody, gotowe w każdej chwili zrosić zziębniętą przenikliwym i silnym wiatrem ziemię. Nie zrosiły. Ale zimno było i już pewnie tak będzie.

Lubię podróżować, choćby tak niedaleko jak do Kamy. Lubię odrywać się od kieratu codziennych powtarzalnych czynności, zrobić coś innego, skierować myśli na inne tory. Przede wszystkim jednak lubię obserwować to jak piękna jest Polska – i to niezależnie od pory roku.