Archiwum

Posts Tagged ‘pogoda’

O tym i owym, siedząc w robocie…

14 październik, 2009 RCA Dodaj komentarz

Jak możecie zauważyć po prawej stronie strony założyłem sobie konto na Twitterze – “Twit, Twit, Twit…”. Zachęcam do śledzenia, tam informacje wrzucane są częściej, głównie jako zajawki, a co najważniejsze powiązane mam to z tym blogiem, więc o nowych notkach, śledząc Twittera, będziecie wiedzieć od ręki.

Czytaj dalej…

Kategorie:eRCeAlia Tagi:, , , ,

04:41

25 czerwiec, 2009 RCA 2 komentarzy

Jest czwarta czterdzieści jeden nad ranem. Za oknem, po kilkugodzinnych opadach ulewnego deszczu, podnosi się mgła, która zasnuwa okoliczne budynki i drzewa. Szaro. Z minuty na minutę robi się coraz jaśniej. Siedzę w pracy. Jeszcze nieco ponad dwie godziny. Prawie dziesięć za mną.

Czytaj dalej…

Weekendowo

5 styczeń, 2009 RCA Dodaj komentarz

Jakoś nie było okazji by napisać w weekend choć parę słów. Weekend był bardzo udany. Ale po kolei.

W sobotę, pomimo siarczystego mrozu, a przy przepięknej słonecznej pogodzie, udaliśmy się z Kamą do Książa, gdzie obok wspaniałego zamku znajduje się stadnina Stada Ogierów Śląskich. Pojechaliśmy pojeździć na konikach. Zimno strasznie, przepiękne krajobrazy ośnieżonych wałbrzyskich gór i dolin, cudne ślązaczki w stadninie i miła atmosfera. Było fajnie pomimo, że akurat mi się pojeździć nie udało. Wróciliśmy do Ludwikowic zziębnięci strasznie. Ale było warto :)

Niedziela to cały dzień padającego śniegu. Śnieg i śnieg. Dziś pada dalej. Wczoraj wracając w godzinach wieczornych do Legnicy droga wojewódzka była dosłownie biała, a na przestrzeni 100 km minęliśmy aż jeden pług. No cóż. W tym roku zima znów zaskoczyła drogowców.

Czytaj dalej…

Rzeczywistość

10 grudzień, 2008 RCA Dodaj komentarz

Pogoda jest zjebana. Ja od dwóch dni mam jakiś dziwny nastrój, nie bardzo mam ochotę robić cokolwiek. I najlepsze jest to, że wiem z czego to wynika. Znów liczę kasę. I to jest jeden wielki zonk. Te wszystkie elementy finansowe, które są ode mnie absolutnie niezależne wkurwiają mnie najbardziej. Już wiem, że mi na pewne sprawy kasy zabraknie, a to mi ewidetnie spędza sen z powiek.

Ja nawet gotów jestem pracować gdzieś jeszcze niż obecnie. Z pracy do pracy. “Hej, co u ciebie? A w porządku, standardzik. Praca, praca, dom. Praca, praca, dom.” Nic tylko się pociąć. Najlepiej suchą bułką. Ale nawet jeśli chcę to nie mam takiej możliwości. Obecnie będę pracował na zmiany i to dość skutecznie blokuje mi możliwości inne. Moja ukochana firma zafundowała nam zmiany organizacyjne. Jest dobrze, ale pewne opcje się zamykają.

Co robi absolwent politologii w McDonaldzie? Sprzedaje frytki.

I co mam zrobić? Nie, nie pracuję w McD, ale mógłbym, nie? Życie. Najbardziej drażniące jest to, że jestem bezsilny i absolutnie nie mogę nic zrobić. E tam nie mogę – ktoś mi powie – mogę się zwolnić. No. Mogę. Tylko co wtedy?

Wkurwa mam. Widać? Najchętniej to bym się wyrwał na weekend z kieratu myśli i otoczenia. A w ogóle to dlaczego nie ma już magii? Chciałbym być magiem.

Kulinarne inspiracje

9 listopad, 2008 RCA Dodaj komentarz

Dziś, pierwszy raz od około tygodnia, mam szansę ugotować sobie obiad. Nigdzie – poza sklepem – nie zamierzam latać, jeździć, biegać, chodzić. Odpoczywam. Wczoraj wieczorem byłem tak padniętym, że absolutnie nic mi się nie chciało, tylko gorąca kąpiel, ibuprom na ból głowy i chwila z książką przed snem. Dziś obudziłem się o 8 wyspany (albo to ten nieszczęsny zegar biologiczny), na niebie nie ma najmniejszej chmurki, jest dość ciepło i słonecznie. Pogoda w sam raz na spacer i miłe gotowanie obiadu. I tylko jest jeden zonk… nie mam na ów obiad najmniejszego pomysłu…

Na poprzednim blogu prowadziłem “kolumnę kulinarną” – Timek pamiętasz? :) Dziś ostatecznie postanowiłem do niej wrócić. Co ma w niej być? Wszelakie przepisy na fajne potrawy, drinki, sałatki, kanapki, dania, ciasta itd. – wszystko co można zrobić w kuchni… z jedzenia oczywiście :) Do współtworzenia tej kolumny będę prosił o pomoc Was – podsyłajcie mi swoje pomysły (mój email to: r.czekanski[at]gmail.com), Wasze ulubione dania, przepisy na nie – dzięki temu uda nam się to wspólnymi siłami fajnie rozbudować – jak poprzednio… żałuję, że nie udało mi się wówczas zachować tego co zebrałem. Ale pomożecie?

Na początek wrzucam przepis, jaki niedawno dostałem od Michasia. Bazuje on na tortilli i jest przedstawicielem kuchni hiszpańskiej.

Tortilla de patatas (tortilla z ziemniakami)

Składniki: tortilla (można kupić gotowe w sporej części sklepów spożywczych), kilka ziemniaków, jedna papryka, jedna cebula, kilka jajek, sól, pieprz, kolendra (najlepiej świeża), zielona pietruszka, ewentualnie – chorizo lub inna sucha kiełbasa- salami, myśliwska, do wyboru.

Sposób przygotowania: Siekamy kilka ziemniaków na plastry i podsmażamy. Osobno podsmażamy siekana jedną paprykę i cebulę. Mieszamy z ziemniakami i solimy. Do miski wbijamy kilka jajek – doprawiamy solą, pieprzem i kolendrą, dobrze też jest dodać zielonej pietruszki. Jajka bełtamy, zalewamy ziemniaki z papryką i cebulą, nakrywamy i smażymy na małym ogniu do czasu, aż zetną się jajka. Jeśli chcemy mieć danie niewegetariańskie dodajemy podsmażonego chorizo lub myśliwską/salami. Tak przygotowany farsz nakładamy na tortille i zwijamy placek by mieć pyszne danie :)

Smacznego :)

Kiedy będzie nowa notka?

30 październik, 2008 RCA 3 komentarzy

Pytanie postawione w tytule tej notki sprawiło mi dziś dużą przyjemność. Znaczy się, że przynajmniej dla jednej osoby jest ten blog ciekawy i chce ta osoba czytać go dalej. Dziękuję!

A o czym w notce? W sumie nie bardzo mam na nią pomysł. W głowie mętlik, istna burza, raz słońce, raz deszcz. Jak dzisiejsza pogoda. Dziś w nocy się obudziłem i postanowiłem, że najbliższą notkę poświęcę wywodowi na temat tego kto jest winien w Polsce temu, że mamy kohabitację w takim naszym polskim wydaniu. Rano po pobudce stwierdziłem, że nie będę Was i siebie męczyć tą kwestią. Kto jest winien kohabitacji wiemy doskonale, tylko jakby zapytać to nikt się nie przyzna.

Druga sprawa, o której dziś, a w sumie od paru dni chciałem napisać to pogoda. Jesień to od dawien dawna moja ulubiona pora roku. Lubię gdy temperatura jest na poziomie do 15 stopni Celsjusza, gdy czasem popada, a poranki i wieczory wypełnione są niezwykle rześkim i świeżym powietrzem, w którym czuć nadchodzącą zimę. Zapach przymrozku miesza się z zapachem sadzy z kominów – od czasu gdy jako dzieciaczek mieszkałem na starówce Torunia jest to jeden z moich ulubionych zapachów. O pogodzie jednak też pisać więcej nie ma co, bo wszyscy widzicie co się dzieje za oknem. Pada, świeci słońce, wieje, albo i nie wieje – galimatias i full service. W domu by się siedziało. Jak znam moje szczęście to kolejny już weekend – trzeci czy czwarty z rzędu – będzie pełen pięknej słonecznej pogody, a ja będę zły, że nie mam z kim iść na spacer do parku…

Trzecia w końcu sprawa to radość z czegoś co sprawiłem. Obiecałem jednej najważniejszej w moim życiu osobie, że pomogę spełniać jej marzenia. Dziś udało mi się spełnić jedno – malutkie marzenie – ale jakże ważne. Mam wielką satysfakcję, że tak się stało. Skrzypce. Mam nadzieję, że jesteś szczęśliwa, że przyniosą Ci one wiele radości i przyjemności, że kiedyś będę mógł usłyszeć parę nut zagranych Twoją ręką na tym diabelskim instrumencie. Jestem bardzo szczęśliwy.