Archiwum

Posts Tagged ‘Polityka’

List do Włodzimierza Cimoszewicza

11 grudzień, 2009 RCA 1 comment

O napisaniu poniżej widocznego listu myślałem od kilku tygodni. Zbierałem się w sobie, szukałem odpowiednich słów, zastanawiałem się co napisać. Dziś uznałem, że nie ma na co dłużej czekać i napisałem. Skreśliłem kilka słów do jedynej osoby, która w moim osobistym przekonaniu godna jest reprezentować Polskę w kraju i za granicą. Kto chce niech przeczyta, kto chce niech wyśle podobny list – jestem pewien, że im bardziej pokażemy, że chcemy zmiany tym łatwiej Premier Cimoszewicz zmieni zdanie względem swojego w wyborach startu.

Czytaj dalej…

Lech Żałoba-Kaczyński

20 wrzesień, 2009 RCA 4 komentarzy

Nie ma co prawda w polskim herbarzu herbu “Żałoba”, ale heraldycy powinni takowy specjalnie stworzyć. Dla Lecha Kaczyńskiego, pożal się Boże Prezydenta RP. Wówczas mógłby się tak ładnie podpisywać, jak to czyniło się w okresie wcześniejszym – Lech Żałoba-Kaczyński. No ale dlaczego jestem taki niedobry i “obrażam” naszego “światłego” przywódcę? Ano to wszystko specjalnie z okazji 12 już w ostatnim dwudziestoleciu, i 6 za rządów JO Lecha Kaczyńskiego żałoby narodowej. Dość dodać, że Lech rządzi niecałe 4 lata.

Czytaj dalej…

Żałoba permanentna

14 kwiecień, 2009 RCA 7 komentarzy

Od razu na wstępię zaznaczę, że wielce współczuję rodzinom ofiar i wszystkim, którzy ucierpieli w wyniku pożaru w Kamieńcu Pomorskim. Poniższe słowa nie mają na celu uderzania w ofiary, ich osobiste tragedie, cierpienie.

Żałoba narodowa w III/IV RP jest ogłaszana znacznie częściej niż kiedykolwiek w XX wiecznej historii naszego kraju. W okresie od zakończenia I wojny światowej do upadku PRL żałoba narodowa była w Polsce ogłaszana w sumie 8 razy (3 razy w 20-leciu międzywojennym, 1 raz w okresie okupacji, 4 razy w czasach PRL). Dla porównania w ostatnich 12 latach ogłoszona została aż 11 razy (w tym ta najnowsza, która właśnie trwa), z czego aż 10 w latach 2001-2009. Czytaj dalej…

O przeszłości i przyszłości w kontekście teraźniejszości

10 kwiecień, 2009 RCA 8 komentarzy

Na codzień unikam postów o charakterze dyskusji politycznej, jednak dziś jakoś musiałem. Mam nadzieję, że niezainteresowani mi wybaczą.

Część moich znajomych żartobliwie mówi “Czekan, Ty urodziłeś się przed stanem wojennym…”. Tak. Urodziłem się, i przeżyłem stan wojenny – oczywiście całkowicie nieświadom wydarzeń dziejących się za oknem mieszkania, na ulicach Polski czy mojego rodzinnego Torunia. Wszak w momencie wybuchu Stanu Wojennego miałem zaledwie niecałe dwa latka. Świadomość otoczenia zacząłem zyskiwać jak każde dziecko z czasem. Czytaj dalej…

ecce homo

16 luty, 2009 RCA 7 komentarzy

Historia się śmieje. Co jest w nas, ludziach, takiego, że nie umiemy wyciągać lekcji z wydarzeń, które miały już miejsce?

Był kiedyś kryzys finansowy – dziś jest znów. Media nakręcają panikę, kreują czarne wizje i stawiają ponure hipotezy. Zamiast publikować dobre sygnały – nie wierzę, że takich nie ma! – serwują nam całą masę alarmujących wieści. Po takiej dawce, gdybym prowadził firmę, z pewnością bym ją zamknął i wzorem godnego samuraja popełniłbym honorowe harakiri. Czytaj dalej…

Walka psów

14 styczeń, 2009 RCA Dodaj komentarz

Swego czasu, wcale nie tak dawno, był sobie pies. Bulterier – by być ścisłym. Pies ów miał legitymację partyjną jednej z politycznych partii. Jego misją było kąsać, zadawać rany przeciwnikom, nie ważne, czy zadawane ciosy miały pokrycie w rzeczywistych wydarzeniach na jakie się ów pies powoływał. Ważne było by, wykorzystując inicjatywę i zaskoczenie, pogrążyć przeciwnika. Jacek Kurski, bo to o tym bulterierze mowa, skończył się jednak tak szybko jak się rozpoczął. Dziś o Kurskimi słychać mało, a nawet jeśli to raczej niezbyt z sensem. Dodać chcę, że nie zrobił on wówczas nic dobrego, nie pracował w komisji sejmowej, która naprawiała kraj. On miał tylko szczekać.

Zupełnie innym psem, już nie bulterierem, ale powiedzmy, że niemieckim owczarkiem (wszakże mówi się, że dziadek premiera był w Wermachcie) jest… Czytaj dalej…

Yes! We can!

5 listopad, 2008 RCA 7 komentarzy

I stało się! Zgodnie z oczekiwaniami większości świata wybory Prezydenta USA wygrał senator Barack Obama, 47 letni czarnoskóry polityk Partii Demokratycznej. Równoległe wybory do Senatu także wygrali demokraci, i przy okazji zachowali także przewagę w Izbie Reprezentantów. Okazało się, że Amerykanie “Yes! We can!” i teraz mają swoją “Change”.

Oto jak Amerykanie świętują to wielkie zwycięstwo i przemówienie nowego Światowego Przywódcy.

Barack Obama – przemówienie 44. prezydenta USA

Macie ciary? Ja miałem. Co mnie uderzyło najbardziej to to, że ludzie są tak bardzo szczęśliwi, że naprawdę wierzą w zmianę jaką Obama im zaoferował. Że uwierzyli, że coś się może zmienić dzięki im głosom. To były wybory o rekordowej w USA frekwencji. Ludzie stali w kolejkach do lokali wyborczych po 3-4 godziny i czekali by móc zagłosować. Pełna mobilizacja i okazało się, że to się opłaciło. Ludzie zdecydowali i ich głos okazał się ważny.

Uderzyło mnie jeszcze coś. Tym razem już w Polsce dziś rano w autobusie do pracy. Wsiadła do niego młoda dziewczyna i młody chłopak, usiedli koło mnie, wymienili info o totolotku i zajawkę “wygrał Obama”. I tyle. Po tych słowach kilka chwil później chłopak znudzonym głosem rzucił – “nic mi się dziś nie chce”… Tyle razy słyszałem to od różnych ludzi w ostatnich dniach, tyle razy słyszałem to ze swoich ust, dziś mnie to uderzyło. Jak wielka różnica jest w zachowaniu się Amerykanów dziś, i Polaków. Jak mocno jesteśmy znudzeni, zniechęceni, czujemy się oszukani… I tak sobie myślę – czy u nas kiedyś się coś zmieni? Czy jest szansa byśmy to zmienili?

Odpowiedź: Yes! We can! We can do change! Pierwsza okazja do tego już za dwa lata, podczas wyborów prezydenckich w Polsce AD 2010.

(Nie) zazdroszczę USA.

31 październik, 2008 RCA 7 komentarzy

Swego czasu była w Polsce moda na wyjazdy do USA, każdy prawie miał tam wujka, każdy prawie dostawał paczki. To była taka nasza narodowa cecha. “Cześć jestem z Polski, ale mam wujka w USA”. Nie kocham USA. Ba! Zaryzykuję stwierdzenie, że kraj ten jest dla mnie tak odpychający i szalenie nieprzyjazny, że już wolałbym nazistowską III Rzeszę. Nigdy nie zazdrościłem ludziom tam mieszkającym poziomu życia, ani możliwości, ani skrajnie postrzeganej wolności. Prawie nic w tym kraju mnie nie pociągało – są jedynie dwie rzeczy, które spowodowałyby, że na chwilę bym tam pojechał.

Jedną jest fakt wycieczki krajoznawczej – z przyjemnością pooglądałbym cuda natury, wodospady, kaniony, parki i Misia Yogiego. Więcej co zwiedzać tam nie ma. Więc nie ciągnie mnie też ten motyw tak, jak na przykład ciągnie mnie ostatnio na Bliski Wschód – do Syrii, Libanu, Izraela nawet – czy nieco bardziej na wschód – Irak – czy w końcu też na południe – Arabia Saudyjska, Egipt, Libia… Konik w postaci “jedź, pozwiedzaj” rośnie we mnie dość szybko od paru miesięcy. Muszę też w końcu zakupić Koran.

Druga rzecz jaka byłaby w stanie mnie do USA na jakiś czas ściągnąć to możliwość uczestniczenia i obserwowania z bliska wyścigu prezydenckiego – i to niezależnie czy po stronie republikanów czy demokratów. Od czasów studenckich fascynuje mnie kwestia marketingu politycznego, a chyba w żadnym innym kraju nie jest on tak rozwinięty i tak profesjonalny jak właśnie w USA. Chwilę temu skończyłem na jutiubie oglądać głośną i słynną już 30-minutową reklamówkę Baracka Obamy, demokratycznego kandydata do Białego Domu, w której Obama na przemian pokazuje życie (oczywiście specjalnie wyselekcjonowanych) tzw. “zwykłych ludzi” i prezentuje swój program wyborczy – tu oczywiście hasła poparte obrazami. Reklamówka jest genialna i nawet na człowieku z Polski, nie mającym nic wspólnego z USA, nie mającym nic wspólnego z problemami tego kraju, zrobiła ona wielka wrażenie. Nawet ze dwa razy przeszły mnie ciary.

Oprócz ciar przyszła refleksja. Szybki flashback i obrazy wystąpień naszego rodzimego prezydenta L. Kaczyńskiego, jego ogładę, sposób wysławiania się, empatię… w ogóle przesunął mi się przed oczami korowód reklamówek partyjnych – od Mordo Ty Moja, poprzez odpowiedzi PO, po najnowsze “dzieła” SLD… Ja doskonale rozumiem, że jesteśmy młodą demokracją, że nie wszystko działa tak jak powinno, że wiele się musimy nauczyć, że Polacy to w zdecydowanej większości ciężkie przypadki niemyślenia… Ale do jasnej cholery – Internet, YouTube, teoria marketingu politycznego, kreatorzy wizerunku (nie, nie, i jeszcze raz nie Tymochowicz), czy zwyczajnie spece od reklamy są w naszym kraju takie i tacy sami jak w USA i na całym świecie. Dlaczego zatem nasza rodzima kampania wyborcza przypomina peerelowskie dożynki, pochody pierwszomajowe, i to wszystko co jest przaśne i zwyczajnie “antyczne”. Właśnie tego poziomu debaty politycznej, sposobu prowadzenia tejże debaty, czy wreszcie sposobu prowadzenia kampanii wyborczej na najważniejszy na świecie (nadal niestety) urząd w państwie zazdroszczę.

Trochę mi smutno z tego powodu, bo Polski nigdy się nie wstydzę i nigdy nie zostawiłbym jej. Ale do jasnej cholery – czy nas nie stać na to by pokazać, że “Polacy nie gęsi…”?