Archiwum

Posts Tagged ‘Polska’

List do Włodzimierza Cimoszewicza

11 grudzień, 2009 RCA 1 comment

O napisaniu poniżej widocznego listu myślałem od kilku tygodni. Zbierałem się w sobie, szukałem odpowiednich słów, zastanawiałem się co napisać. Dziś uznałem, że nie ma na co dłużej czekać i napisałem. Skreśliłem kilka słów do jedynej osoby, która w moim osobistym przekonaniu godna jest reprezentować Polskę w kraju i za granicą. Kto chce niech przeczyta, kto chce niech wyśle podobny list – jestem pewien, że im bardziej pokażemy, że chcemy zmiany tym łatwiej Premier Cimoszewicz zmieni zdanie względem swojego w wyborach startu.

Czytaj dalej…

Żałoba permanentna

14 kwiecień, 2009 RCA 7 komentarzy

Od razu na wstępię zaznaczę, że wielce współczuję rodzinom ofiar i wszystkim, którzy ucierpieli w wyniku pożaru w Kamieńcu Pomorskim. Poniższe słowa nie mają na celu uderzania w ofiary, ich osobiste tragedie, cierpienie.

Żałoba narodowa w III/IV RP jest ogłaszana znacznie częściej niż kiedykolwiek w XX wiecznej historii naszego kraju. W okresie od zakończenia I wojny światowej do upadku PRL żałoba narodowa była w Polsce ogłaszana w sumie 8 razy (3 razy w 20-leciu międzywojennym, 1 raz w okresie okupacji, 4 razy w czasach PRL). Dla porównania w ostatnich 12 latach ogłoszona została aż 11 razy (w tym ta najnowsza, która właśnie trwa), z czego aż 10 w latach 2001-2009. Czytaj dalej…

O przeszłości i przyszłości w kontekście teraźniejszości

10 kwiecień, 2009 RCA 8 komentarzy

Na codzień unikam postów o charakterze dyskusji politycznej, jednak dziś jakoś musiałem. Mam nadzieję, że niezainteresowani mi wybaczą.

Część moich znajomych żartobliwie mówi “Czekan, Ty urodziłeś się przed stanem wojennym…”. Tak. Urodziłem się, i przeżyłem stan wojenny – oczywiście całkowicie nieświadom wydarzeń dziejących się za oknem mieszkania, na ulicach Polski czy mojego rodzinnego Torunia. Wszak w momencie wybuchu Stanu Wojennego miałem zaledwie niecałe dwa latka. Świadomość otoczenia zacząłem zyskiwać jak każde dziecko z czasem. Czytaj dalej…

Czy Pan jest Polakiem?!

3 grudzień, 2008 RCA 4 komentarzy

Furiatów po świecie krąży trochę. Dobrze jak nie wyłażą ze swoich nor i trzymają się z dala (lub są trzymani) od społeczeństwa. Dobrze gdy ich nie widać… ale czasem lepiej jak ich nie słychać… Polecam poniższe, w całości :)

A zatem: czy jest Pan/i Polakiem? Czy to był sabotaż? Co mógł na to powiedzieć Ojciec Rydzyk? Czekam na Wasze odpowiedzi. Potraktujcie to poważnie ;)

“Ale śliczna z Was para”…

20 listopad, 2008 RCA 5 komentarzy

Nasza Klasa. “Duma” Narodu Polskiego XXI wieku. Naśladownictwo Facebooka i innych znanych zagranicznych serwisów społecznościowych. Tak, mam tam swój profil. Od niedawna. Bardzo długo odmawiałem zapisu i udziału w tym ógolnonarodowym spędzie. Uległem.

“Ale śliczna z Was para”… – te słowa (lub wariacje tych słów) to najczęściej pojawiające się podpisy pod zdjęciami par na NK. Pomijam już fakt, że NK to doskonałe narzędzie zaspokajania naszego ego i próżności – chwalimy się samochodami, mieszkaniami, tatuażami, mężami!, żonami!, dziećmi!, dziewczynami, chłopakami, narzeczonymi… Kiedy tylko na NK pojawia się fotka pary to dosłownie chwilę później jest już jeden, albo więcej, komentarzy o treści jak w tytule. Nigdy inne. Wszystkie pary w Polsce i za granicą są śliczne, słodkie, i w ogóle zajebiste. Wszyscy do siebie pasują i doskonale wyglądają. Wszystko to jest szczere, od serca i na poważnie – mniej więcej tak jak to, że ja tańczę w moskiewskim balecie i będzie mnie można oglądać niedługo na tourne po Polsce.

Hipokryzja, zakłamanie, brak szczerości… to chyba najczęściej objawiające się na NK cechy Polaków. Szkoda. NK mnie mierzi, niszczy mój pogląd na ludzi i zniechęca do szczerości. Ale nie skasuję profilu. Będę sobie obserwował dalej.

Podróż

16 listopad, 2008 RCA Dodaj komentarz

Podróże kształcą – powszechnie znana prawda jest jak najbardziej aktualna. Nie dalej jak wczoraj rano udałem się w podróż do Kamy do Ludwikowic Kłodzkich w Górach Sowich, rzut beretem od Nowej Rudy leżących. Pojechałem naprawić zepsuty komputer i pogadać z dawno nie widzianą miłością mojego życia. Nie wchodząc w szczegóły powiem, że tak dobrego weekendu nie miałem już bardzo dawno. Gadaliśmy szczerze, sympatycznie, bawiliśmy się z małym pieskiem (he he he) i w ogóle było tak jak być powinno. Szkoda, że tak krótko i nie wiadomo kiedy, i w ogóle czy, się powtórzy. Chciałbym.  Dziękuję za wszystko :)

Ale wracając do podróży… Rozpocząłem ją od wyjazdu na PKS trochę wcześniej – zaplanowałem zjeść śniadanie na dworcu w oczekiwaniu na autobus. Już będąc tam wpadłem na pomysł by udać się do ostatniego chyba w Legnicy baru mlecznego. Był to najprawdziwszy bar mleczny z epoki, kiedy wszystkim nam było lepiej (części z Was pewnie nie było nawet wcale ;P). Klasyczny, full wypas, klimatyczny bar mleczny. I tak… sztućce miały wyryte cyrylicą info o producencie i uwaga… numerki miały!, na talerzach stało klasyczne logo społem, zaś herbatę dostałem w szklance na spodeczku! Rewelacja! Za marne grosze zjadłem sobie podwójną jajecznicę na maśle i zagryzłem dwiema bułkami. Najadłem się jak mało kiedy na śniadanie się najadam. To było piękne. Niestety, jak się dowiedziałem od pani za ladą – fachowo nazywanej ekspedientką ;) – bar będzie zamykany, bo leciwy już właściciel sprzedał go jakiemuś młodemu. A młody zrobić pewnie będzie chciał jakiś pub, albo co innego. Kicha. Tak czy inaczej – kto żyw i w stanie niech pędzi do Legnicy gdzie na przeciw dworca głównego jest rewelacyjny bar mleczny.

Sama podróż PKSem minęła mi dość szybko, a autobus najgorszy nie był. Ot taki mały żuczek od Zasady. Średnio wygodnie, ale zawsze. Wracając miałem wygodniej. Jesienna pogoda dziś dała się we znaki – obserwowałem z okien autobusu ciężkie deszczowe chmury, nabrzmiałe od wody, gotowe w każdej chwili zrosić zziębniętą przenikliwym i silnym wiatrem ziemię. Nie zrosiły. Ale zimno było i już pewnie tak będzie.

Lubię podróżować, choćby tak niedaleko jak do Kamy. Lubię odrywać się od kieratu codziennych powtarzalnych czynności, zrobić coś innego, skierować myśli na inne tory. Przede wszystkim jednak lubię obserwować to jak piękna jest Polska – i to niezależnie od pory roku.

Yes! We can!

5 listopad, 2008 RCA 7 komentarzy

I stało się! Zgodnie z oczekiwaniami większości świata wybory Prezydenta USA wygrał senator Barack Obama, 47 letni czarnoskóry polityk Partii Demokratycznej. Równoległe wybory do Senatu także wygrali demokraci, i przy okazji zachowali także przewagę w Izbie Reprezentantów. Okazało się, że Amerykanie “Yes! We can!” i teraz mają swoją “Change”.

Oto jak Amerykanie świętują to wielkie zwycięstwo i przemówienie nowego Światowego Przywódcy.

Barack Obama – przemówienie 44. prezydenta USA

Macie ciary? Ja miałem. Co mnie uderzyło najbardziej to to, że ludzie są tak bardzo szczęśliwi, że naprawdę wierzą w zmianę jaką Obama im zaoferował. Że uwierzyli, że coś się może zmienić dzięki im głosom. To były wybory o rekordowej w USA frekwencji. Ludzie stali w kolejkach do lokali wyborczych po 3-4 godziny i czekali by móc zagłosować. Pełna mobilizacja i okazało się, że to się opłaciło. Ludzie zdecydowali i ich głos okazał się ważny.

Uderzyło mnie jeszcze coś. Tym razem już w Polsce dziś rano w autobusie do pracy. Wsiadła do niego młoda dziewczyna i młody chłopak, usiedli koło mnie, wymienili info o totolotku i zajawkę “wygrał Obama”. I tyle. Po tych słowach kilka chwil później chłopak znudzonym głosem rzucił – “nic mi się dziś nie chce”… Tyle razy słyszałem to od różnych ludzi w ostatnich dniach, tyle razy słyszałem to ze swoich ust, dziś mnie to uderzyło. Jak wielka różnica jest w zachowaniu się Amerykanów dziś, i Polaków. Jak mocno jesteśmy znudzeni, zniechęceni, czujemy się oszukani… I tak sobie myślę – czy u nas kiedyś się coś zmieni? Czy jest szansa byśmy to zmienili?

Odpowiedź: Yes! We can! We can do change! Pierwsza okazja do tego już za dwa lata, podczas wyborów prezydenckich w Polsce AD 2010.

Pilipiuk i Piekara

25 październik, 2008 RCA 5 komentarzy

Ostatnimi czasy pochłaniam książki w tempie niezwykłym nawet jak na mnie. “Przenajświętszą Rzeczpospolitą” Jacka Piekary połknąłem wręcz w czasie 7 godzin na trasie Legnica-Toruń w pociągu spółki PKP PR. Skończyłem dojeżdżając do Inowrocławia. Od tego czasu pochłonąłem także cztery (4!) książki Piekary i jedną książkę Andrzeja Pilipiuka.

Korzystając wobec tego z okazji, że znów sobie “bazgram blogaska” pozwolę zachęcić Was do poznania dzieł tych dwóch wyżej wymienionych autorów.

Aby rozwiać wstępne wątpliwości – nie chodzi mi o Kubusia Wędrowycza. Andrzej w ostatnim czasie stworzył i tworzy, jak mniemam w dalszym ciągu, znakomitą powieść osadzoną w średniowiecznej, okupowanej przez Danię, Norwegii, gdzie krzyżują się interesy rosnącej w siłę Korony Duńskiej i jednocześnie słabnącej Hanzy. Los chce, że w wir wydarzeń rzuconych zostaje kilka osób pochodzących z … XIX/XX/XXI wieku. Cykl powieści obejmuje w chwili obecnej 3 tomy, na wydanie oczekuje tom 4. Nazywa się to “Oko Jelenia” – “Droga do Nidaros“, “Srebrna Łania z Visby“, “Drewniana Twierdza“, i czwarta, która czeka na wydanie to “Pan Wilków“. Całość wydaje lubelska Fabryka Słów – skądinąd genialne wydawnictwo. Gorąco Wam tę pozycję polecam!

Przechodząc do Jacka Piekary – chciałbym w pierwszej kolejności przykuć Waszą uwagę do wspomnianej na wstępie powieści “Przenajświętsza Rzeczpospolita“. Zachęcę cytatem “Polska mogła wybrać wielkość, wybrała podłość…” Wydawnictwo Fabryka Słów lub/i Red Horse. Naprawdę warto przeczytać.

O Inkwizytorze Mordimerze słyszeliście? Czworoksiąg (a w przygotowaniu kolejne opowieści) o Mordimerze – “Sługa Boży“, “Młot na Czarownice“, “Miecz Aniołów” i “Łowcy Dusz” – to osadzone w alternatywnej średniowiecznej Europie opowieści o Inkwizytorze z Cesarstwa Niemieckiego – niezwykłe przygody jego i jego niezwykłych przyjaciół. Wszystko dzieje się ku chwale Wiary, która opiera się na tym, że w 33 r.n.e Chrystus… zszedł z krzyża i wymierzył swoim prześladowcom krwawą sprawiedliwość. Polecam szczególnie gorąco! Nabyłem już także pierwszy tom powieści “Płomień i krzyż“, która jest prequelem względem wymienionych wcześniej tytułów, jak przeczytam to napiszę parę słów.

W dalszej kolejności mam już do czytania dwie powieści Mai Lidii Kossakowskiej oraz “Łaskawe” Jonathana Littella. Tyle na razie. Zachęcam do dyskusji.