c5bcaaaf60fba8d98e10c85829a2c096__136_Jacek Piekara spłodził „Charakternika” – powieść osadzoną w XVII wiecznej Rzeczpospolitej Szlacheckiej. Powieść diametralnie inną od historii mordimerowsko-inkwizytorskich, i w jakiś pokrętny sposób bliską, ale również daleką od swojej „Przenajświętszej Rzeczpospolitej”.

W swojej najnowszej powieści Piekara zafundował nam mroczną i brutalną wizję Rzeczpospolitej znajdującej się w przededniu elekcji nowego Rexa po śmierci osławionego Jana III Sobieskiego. Mamy doskonale pokazaną zaściankowość, karczemne bitki, prostactwo i wszystkie możliwe polskie uprzedzenia. Podobnie jak niezbyt przyjemne powierzchowności głównych bohaterów kontrastują z ich ogładą i znajomością łaciny i innych języków, tak wspomniane szlacheckie przymioty kontrastują z opisami krajobrazów i klimatem gościńca. Piekara popełnił w „Charakterniku” powieść przyzwoitą, z wciągającą, acz nie do końca jasną, fabułą, zakończoną w taki sposób, jakby planował pisać sequel. A w tym Jacek Piekara za dobry nie jest. Wciąż nie mamy drugiego tomu „Płomienia i krzyża”, wciąż nie ma „Rzeźnika z Nazaretu”… Czyżby autor wypalił się w zakresie powieści Mordimera i zwyczajnie „Charakternik” jest odskocznią?

Trudno to jednoznacznie stwierdzić. Faktem jednak jest, że pisząc podobną powieść Jacek Piekara wszedł na rodzimym gościńcu w drogę najbardziej znanemy Panu Bratu – Jackowi Komudzie. Starcie wygrywa, zgodnie z przewidywaniem Komuda, jednak należy zauważyć, że jak na debiutanta w gatunku opowieści szlacheckich Piekara nie wyszedł źle ze zwady. Sam Komuda napisał tymi słowy: „Gdybym żył w tamtych czasach, sam zaciągnąłbym się do kompanii charakternika Myszkowskiego. A jeśli bym urodził się krytykiem, powiedziałbym, że to jedna z najlepszych książek o Rzeczypospolitej XVII wieku od czasów… Komudy.”

W „Charakterniku” mamy szlachtę, tajemnicę, wspomnienia wielkich bitew, konszachty z demonami i diabłami, a nawet aniołami. Mamy dziewki, karczmę, bitki. Mamy knucia w cieniu domowych pieleszy i mamy wyszukane tortury. Mamy nawet Żydów. Wszystko to dzieje się w pobliżu traktu do Warszawy, w okolicach Sieradza. Powieść czyta się lekko i przyjemnie. Z czystym sumieniem mogę polecić tę powieść każdemu, kto z przyjemnością, choć na jeden dzień, wyruszyć chciałby na pełen niespodzianek gościniec Dzikich Pól, czy trakty Rzeczypospolitej.