Bliski Wschód mnie przyciąga. O tym pisałem już niejednokrotnie. Wycieczka, którą odbędę (nie ma takiej siły bym w czasie reszty mojego życia jej nie odbył!) jest tylko substytutem pragnienia wyjechania na stałe w tamte rejony świata. Dlaczego?

Oczywiście można wskazywać tu na motyw ucieczki od obecnego otoczenia, jednakże w moim odczuciu tak nie jest. Tamten świat ma takie same problemy jak my tu. Może religia i obyczaje pozwalają do nich podejść z innej perspektywy, a może właśnie sprawiają, że paradoksalnie życie jest jeszcze trudniejsze? Nie wiem tego dziś. Wiem, że coś mnie w tym miejscu fascynuje – coś niewypowiedzianego i coś nieuchwytnego. Piękno Orientu… Konkretnym kierunkiem jest Dubai – największy plac budowy na świecie, miasto nie mające granic, wyobraźnia i kreatywność nie krępowana niczym – świat niczym z bajki, swoisty, realny „Zaczarowany ołówek”.

Wyobrażacie sobie by w Polsce, kraju ludzi, bądź co bądź, kreatywnych, powstały tak odważne projekty jak te dubaiskie? Czy wyobrażacie sobie by w Polsce, czy w jakimkolwiek kraju Europy w ogóle, podjęto inwestycje na miarę Barj Dubai? Czy wyobrażacie sobie budowę metra w tempie zawrotnym, takim, przy którym metro w Warszawie to zabawa klockami lego?

To wszystko jest niezwykłe, wręcz niesamowite! Przyciąga i pociąga. A ja któregoś dnia to miejsce odwiedzę.