HSM1Wczoraj uciąłem sobie maraton – nie, nie biegłem nie wiadomo ile i nie wiadomo gdzie. Zrobiłem sobie maraton filmowy. Obejrzałem wszystkie trzy części filmu „High School Musical”, w którym w głównych rolach występują Zac Efron oraz Vanessa Hudgen. Ja generalnie musiciale lubię – „Chicago”, „Mulin Rouge”, „Sweeney Todt”, i inne. Jest coś w tych zbiorowych scenach co daje mi jakąś dziwną radochę. A i teksty piosenek same w sobie dużo niosą.

„High School Musical” omijałem dotąd z daleka. Jakoś tak irracjonalnie – nie miałem ochoty. Ostatnio trafił mi jednak w łapki box wszystkich trzech części, więc wiedziony ciekawością zasiadłem wczoraj wieczorem i do 3 w nocy oglądałem. Film(y) bardzo mi się spodobał(y). Ja ogólnie lubię filmy traktujące o amerykańskich liceach, koledżach, itp. Zawsze dzieje się w tych filmach coś zabawnego – i o ile „High School Musical” to nie jest oczywiście „Road Trip”, czy „American Pie” to właśnie przez to, że nie jest jest o wiele ciekawszy.

HSM2Niesie, zamiast seksualnych problemów i przygód amerykańskich nastolatków, problemy natury zupełnie innej – akceptacja środowiska, presja rodziny i otoczenia, bycie liderem a odpowiedzialność jaka za tym idzie, podejmowanie właściwych wyborów i liczenie się z wyborów tych konsekwencjami. Wszystko to przed czym staje młody człowiek u progu swej dorosłości.

W „High School Musical” oprócz wartości edukacyjnej (której nie można zaprzeczyć) bardzo wysoko oceniam muzykę i ogólnie klimat jaki film przyniósł. Piosenki poruszają, ich wykonywanie porywa, a noga sama wystukuje rytm. Obserwując rozwijające się uczucie między głównymi bohaterami serce momentami drży – jakoś tak mimowolnie widz zaczyna im dopingować, wzbudzają przychylność i sympatię. Paradoksalnie nawet czarny charakter, który w każdej z części dokonuje częściowej wewnętrznej przemiany taką sympatię wzbudza. Per analogia, oglądając filmy podobnego formatu, człowiek odnajduje w sobie często określone cechy, dokonuje przemyśleń, zastanawia się. W ten sposób zmienia siebie i własne otoczenie. Znajduje w sobie siłę by przełamać niemoc i strach. Zaczyna działać.

HSM3Istotne jest w pewnym momencie wziąć odpowiedzialność za swoje dalsze poczynania i kroki. Nie można w nieskończoność stać z boku i czekać, aż decyzje podejmą się za nas, że wszystko ułoży się samo i to najlepiej po naszej myśli. „High School Musical” poprzez losy swoich bohaterów pokazuje nam, że wartością ze wszech miar istotną jest przyjaźń, która właściwie pielęgnowana jest w stanie przetrwać pojawiające się podziały, które wyrastają z naszych suwerennych wszakże decyzji. Przyszłość każdy z nas ma inną, ale nie wolno pozwolić by ta przyszłość determinowała teraźniejszość – wręcz przeciwnie. To jakie wybory podejmiemy dziś, i to czy będziemy się przy nich kierować właśnie rozsądkiem i przyjaźnią to decyzje istotne, które wpłyną na to co będzie dalej.

Nie ukrywam przy tym też tego, że lubię filmy o nastolatkach w USA w ramach swoistej ucieczki od realizmu otaczającego mnie świata. Nie wiem – strach przed czymś, czy ogólnie ucieczka w tył? Nie chcę tego rozstrzygać. Lubię zwyczajnie odczuwać emocje z filmów podobnej treści wypływających. Pisałem wyżej o sile, jaką dają takie filmy – mi także tej siły przybywa. Człowiek decyduje się na coś na co by się wcześniej nie zdecydował. Przestaje patrzeć na to co myśli otoczenie, wiedząc, że jeśli to prawdziwi przyjaciele to wówczas to zrozumieją, wesprą i będą pomagać.