Na półki księgarni w całym kraju trafił z dawna oczekiwany piąty tom cyklu zwanego już gdzieniegdzie „sagą hanzeatycką„. Andrzej Pilipiuk „Oko Jelenia. Triumf Lisa Reinicke”. Książkę w swoje ręce zdobyłem dzień przed oficjalną premierą i po powrocie do domu od razu zabrałem się za jej zgłębianie. Na dzień dobry mamy świetną okładkę! TAK! Oceniam okładkę książki. Przyznaję, że ta podoba mi się najbardziej z tych do „Oka” dotąd stworzonych. Gdy już zostawimy za sobą zachwyt okładką stajemy oko w oko z mocnym wejściem i skomplikowaniem fabuły. Andrzej częstuje nas nowymi postaciami i zaskoczeniem. Nie pozostaje nic innego jak z rosnąca ciekawością oczekiwać na to co znajdę na kolejnej stronie! A dokładnie na kolejnych 440 soczystych stronach!

Triumf Lisa Reinicke” nie jest tak dynamiczna jak „Pan Wilków” ale karmi nas niezwykle smacznymi kąskami pełnymi ukrytych i nieuchwytnych skrytobójców, wielką polityką z pogranicza interesów Hanzy i Rzeczypospolitej, osobistymi ambicjami miejskiego urzędnika, nowymi postaciami i gośćmi z wcześniejszych części. Dzięki ciekawemu zabiegowi na drugi plan w tej części schodzi postać Marka, zaś na pierwszy plan wysuwa się Staszek – poznajemy go lepiej. Uczymy się rozumieć jego pragnienia, potrzeby, tęsknoty. Obserwując wraz z nim Helę zaczynamy się zastanawiać nad tym jak skonstruowana jest nasza dzisiejsza rzeczywistość, a jak żyło się kiedyś. „To zupełnie inne czasy, pomyślał. Mam brudne myśli, bo tak mnie ukształtowała moja parszywa epoka. Za dużo pornosów obejrzałem i dwie dziewczyny sypiające razem dla mnie… Nagle zorientował się, że Hela mówi coś do niego.” Staszek zmagający się z niewidzialnymi zabójcami, próbujący ochronić siebie i Helę, za którą czuje szczególną odpowiedzialność ma jednocześnie możliwość obserwowania sposobów prowadzenia życia – o wiele cięższego od tego XX. wiecznego – u swoich przyjaciół i napotkanych sojuszników. „W mojej epoce dziewczynom żal byłoby czasu, żeby dłubać przy jakichś haftach. Ale co zrobiłyby z czasem? Przesiedziałyby przed telewizorem. Żarłyby chipsy, patrząc, jak jakaś Amanda zdradza trzeciego męża z siódmym kochankiem.” Na to wszystko nakłada się rosnące uczucie do Heli, które stawia go niejednokrotnie w trudnej sytuacji, naraża na trudności i niezręczności. Staszek uczy się zachowywać godnie, stosownie do praw epoki, w której się znalazł, kontemplując przy tym prostotę i skromność z jaką toczy swe życie Hela. „Nie muszę jej rozumieć, dumał, krocząc za dziewczynami. I tak ją kocham. Bywa złośliwa, przekorna, dowcipna, ale ma w sobie to coś… Nienazwane.

Czytając najnowszą część „Oka Jelenia” często odnosiłem wrażenie, że jest ona bardziej od poprzednich przepełniona jakimś moralizatorskim tonem, który bezwiednie zmusza czytelnika do refleksji nad swoim systemem wartości, popełnianymi czynami, myślami, słowami. Andrzej Pilipiuk w ciekawy, a jednocześnie nienarzucający się sposób, znany już przecież wcześniej choćby z powieści o kuzynkach Kruszewskich, przekazuje nam konserwatywne wartości społeczne, które niegdyś w szlacheckiej Rzeczpospolitej były wartościami uniwersalnymi. Rzucając je na tło dzisiejszych norm i zachowań pokazuje jak dalece społeczeństwo XX i XXI wieku odeszło od honoru, sprawiedliwości czy zwykłej uprzejmości względem drugiego człowieka.

Bardzo spodobały mi się nowe postaci pojawiające się w „Triumfie…” – kozak Samiłło, justycjariusz Grzegorz Gerhard Grot. Podobają mi się dialogi pomiędzy Markiem a Grotem. Świetne są wplecione w powieść opowiastki o tytułowym Lisie Reinicke. Tak, zachwycam się, nie umiem powiedzieć złego słowa! Piąty tom trzyma świetny poziom, wprowadza nowe wątki, rozwiązuje kilka starszych i kończy się w taki sposób, że mi osobiście spadła szczęka. Wyobraźcie sobie, że oglądacie swój ulubiony serial, którego najnowszy odcinek kończy się tak, że już tygodniowe oczekiwanie na kolejny odcinek sprawia trudność… a przerwa w tym wypadku potrwa jednak nieco dłużej niż tydzień. Domagam się natychmiastowego wydania tomu szóstego! Podsumowując – podobnie jak w częściach poprzednich „Triumf Lisa Reinicke” świetnie się czyta, napisany jest lekko, nie dłuży się, nie nudzi, zaskakuje. Przybliża najważniejszych bohaterów, komplikuje sytuację w sposób nieprzewidywalny, każe czekać i zastanawiać się. Nie mam prawa żądać od literatury rozrywkowej – a taką dla mnie fantastyka jest – niczego więcej. Na dwie ostatnie części (w sumie ma być siedem) czekam z niecierpliwością.

Na koniec kilka słów o sadze w całości. Andrzej Pilipiuk – wciąż niestety często kojarzony tylko i wyłącznie z postacią Jakuba Wędrowycza – stworzył powieść/cykl/sagę absolutnie inną od wszystkiego co do tej pory napisał. Jest to swoisty eksperyment łączący stare i nowe, historię z teraźniejszością i przyszłością. Genialnie oddany został klimat polityczny miejsc, w których toczy się akcja. Opisy postaci, miejsc, rzeczy, krajobrazów są tak rzeczywiste, że przy odrobinie wyobraźni można się poczuć niczym oglądając film w najnowszej technologii 3d – otaczają nas zapachy, ludzie, słowa, gwar, życie XVI-wiecznej północnej Europy – pełne surowości i walki o przetrwanie. Całość powieści składa się z karuzeli intryg, zwrotów akcji, nieprzewidzianych sytuacji, zaskakujących rozstrzygnięć. To w jaki sposób Pilipiuk opisuje postaci – bogate charakterem, przeżyciami, przemyśleniami – powoduje, że nasz związek z bohaterami „Oka” jest bardzo głęboki. Sympatię potrafią wzbudzić nawet czarne charaktery, w ten czy inny sposób przez powieść się przewijające. Niezwykłe jest także to w jaki sposób Andrzej Pilipiuk przemyca w swej powieści informacje o zwyczajach i tradycjach ludzi żyjących setki lat temu – szczególnie wyraźne staje się to w najnowszej części, której akcja rozgrywa się już na polskiej ziemi w Gdańsku. Całą powieść czyta się z zapartym tchem – nie wolno do niej siadać jeśli ma się do zrobienia jakieś ważne prace. „Oko Jelenia” wciąga i pochłania i nie wypuszcza póki nie przewrócimy ostatniej kartki. A wówczas bezlitośnie pozostawia nas z uczuciem niedosytu, potrzeby czytania dalej, wyobrażania sobie co się stanie na kolejnych kartach powieści, pobudzając wyobraźnię i zsyłając na nas sny pełne wędrówek po bezdrożach XVI-wiecznej Norwegii czy ulicach hanzeatyckich miast. Co należy podkreślić – w porównaniu do poprzednich powieści i opowiadań Andrzeja Pilipiuka bohaterowie „Oka Jelenia” są dojrzalsi i głębsi, akcja jest wielowątkowa, zaskakująca i w żaden sposób niemożliwa do przewidzenia.

190b621c7a44a36a1d10b5479127a10e__136_ b976c49ed16ccf10463f749b01ca1a32__136_ 852fb07ca3e7b3c3f7e0381659cd2327__136_ fcfdca72746e16b81a94b118c2bc885d__136_

* * * * *

Disclaimer: wszelkie cytaty i zdjęcia okładek pochodzą ze strony wydawnictwa Fabryka Słów i ich umieszczenie ma na celu jedynie promocję recenzowanych książek, nie stanowi naruszenia praw autorskich.