Jarosław Błotny zafundował nam danie niezwykłe… niczym alchemik odmierzył w doskonałych proporcjach i zmieszał w swej powieści starożytny (acz zaskakująco nowoczesny) Rzym wojujący o poszerzenie swych granic oraz wynikające z tego stosunki z ludami pogranicza, ich religie i wierzenia. Pokazał system prawny Imperium, rozterki głównego bohatera, filozoficzne rozważania nad naturą społeczeństw i religii. Doprawił to szczyptą seksu, opisów bitew i polityki. Nadchodząca wielkimi krokami premiera powieści „Wergeld Królów” przyniesie nam już niedługo dojrzałe i wciągające dzieło, w którym prolog nas kopie, a potem jest tylko lepiej…

„Oium ludu rzymskiego” to cykl, na który składają się dwie powieści Jarosława Błotnego, które w najbliższych tygodniach wydane zostaną nakładem Fabryki Słów – „Wergeld Królów” i „Purpura Imperatora„. Wyobraźcie sobie miasto Rzym z wodociągami i kanalizacją, miejskim transportem konnym i mostami na żelaznych przęsłach. Wyobraźcie sobie legiony rzymskie wyposażone w lunety, kompasy i broń palną, wyruszające na podbój sąsiednich krain. Wyobraźcie sobie wreszcie wieczne Imperium, które trwa niezagrożone upadkiem. W którym dotychczasowy system zostaje zakwestionowany i zmieniony. Gdzie w miejsce ścierających się oligarchicznych interesów, łapówek i prywaty przychodzą mądre rządy oparte o nowoczesne systemy polityczne i społeczne, szerokie wolności i technologiczny postęp. Oto świat, którego mieszkańcy są przedsiębiorczy, w którym mądrzy władcy nie boją się podejmować trudnych decyzji przynoszących nowe idee – jak cezar Kommodus, którego astralnych wędrówek efektem jest postęp techniki i idei, czy główny bohater powieści Legat Marek Lentiwiusz Katella dowodzący Expeditio Germanica Quarta – czwartą już, i w swych założeniach ostatnią, wyprawą Cesarstwa Rzymskiego na tereny Wolnej Germanii – który musi się zmierzyć z nagłymi trudnościami, czego efektem staje się postęp medycyny. Oto świat, w którym wielkie religie szykujące się do zdobywania nowych wyznawców nagle zostają postawione w jednym szeregu z wymierającymi kultami. Oto Cesarstwo Rzymskie, w którym rządzi rozum, postęp i filozofia.

„Wergeld Królów” atakuje nas obco brzmiącymi nazwami, które jednak z czasem stają się jakby bliższe – Sarmacja, Karpaty, Vistula, Ocean Sarmacki… opis wędrówki Legionów Rzymskich kusił mnie wielokrotnie do sięgnięcia po mapę i porównywania opisywanych miejsc z dzisiejszymi ich odpowiednikami. Rozterki głównych bohaterów i ich filozoficzne dysputy nie są banalne, płytkie i swojskie, i co najważniejsze nie nudzą się. Stawiane w nich pytania są trafne i nieraz zaskakiwały mnie samego, niejako wciągając moje myśli do uczestnictwa w tych rozmowach. Zderzenie rzymskiej cywilizacji z technologicznie i społecznie zacofanymi Germanami często ukazuje prawdziwą naturę człowieka, który niezależnie od tego jakie odbiera wychowanie, jakie ma możliwości kształcenia i kim ostatecznie zostaje zawsze na końcu okazuje się być tylko człowiekiem – częstokroć zmuszonym do walki o przeżycie swoje i swojej rodziny. Jarosław Błotny w swej powieści stawia obok tego także szczerą ludzką skruchę i zadośćuczynienie, złożone relacje rodziny zbudowanej przez Rzymianina i pochodzących z podbitych ludów jego żonę i przybrane dzieci. Czyni z tego tło dla politycznych kalkulacji i wojskowych decyzji, które wpływają na życia setek tysięcy ludzi.

Autor powrócił do pisania po to by tworzyć światy ciekawe – w „Wergeldzie Królów” udaje się mu to w pełni. Mamy niezwykłą i wciągającą alternatywę historii. Mamy zarys bardzo ciekawych postaci – zarys, bo mam wrażenie, że można o nich opowiedzieć znacznie więcej (za co trzymam kciuki w kolejnej części cyklu). Mamy umiejętnie podane filozoficzne wątpliwości i rozterki – nie jest ich przy tym zbyt wiele, nie są nużące i nie powodują przewertowania kilku kolejnych stron bez obejrzenia choćby litery. Mamy w końcu niesamowite opisy miejsc i przyrody – obrazowe, pełne rzeczywistości, które powodują, że czytając je stajemy pośród nich, w kurzu drogi, w skwarze lata, w szaleństwie bitwy. „Wergeld Królów” to powieść napisana sprawnie i ciekawie. Wciąga i nie wypuszcza dopóki po kolejnej obróconej karcie nie widzimy tylnej okładki. Dawno żadna powieść fantastyczna nie wywarła na mnie takiego wrażenia. Jarosławowi Błotnemu należą się wielkie brawa, a nam, czytelnikom, wielkie pokłady cierpliwości w oczekiwaniu na drugi tom cyklu.

Gdyby się uprzeć można by wytknąć pisarzowi głębię postaci – a konkretnie jej brak – choć są ciekawie skonstruowane to poznajemy je powierzchownie, brakuje poznania ich duszy. Głównego bohatera otacza wiele wyrazistych osób, które są… właśnie… tylko tłem. Mam nadzieję, że w drugiej powieści jest już nieco inaczej. Inna rzecz – odniosłem wrażenie, że Rzymianom niezwykle łatwo przychodzi podbój Germanii – dobrze, mają samopały, kompasy, itp. ale… mimo to. Germanie byli bitnymi plemionami, nie bali się byle czego. Tu mamy jednak nóż wchodzący w masło. Końcowy twist tego nie zmienia – z niespodziewanymi trudnościami bohaterowie powieści radzą sobie aż za łatwo. Mimo tego powieść oceniam bardzo wysoko, może nieco na wyrost – ale już dawno nie miałem tak by siedzieć i czekać z niecierpliwością na to co jest na kolejnej karcie, a o kolejnym tomie już nie wspominając.

Dzięki uprzejmości i pomocy wydawnictwa Fabryka Słów premiera powieści „Wergeld Królów” będzie miała miejsce 15 października na Festiwalu Gier i Fantastyki „Copernicon 2010” w Toruniu. Gościem imprezy i spotkania premierowego będzie autor – Jarosław Błotny. Będzie można o powieści porozmawiać, zapytać o pomysły, posłuchać o planach, być może Jarek zdradzi nam także czego możemy spodziewać się w „Purpurze Imperatora”. Spotkanie uświetnią przybyli z dalekiego Rzymu Legioniści :) Serdecznie zapraszam!