Trzy lata temu rozpoczęły się przygoda oraz podróż Marka, Staszka i Heli. Niebezpieczna trasa, historia pełna zwrotów akcji, przygoda bogata w liczne postaci czy miejsca, potrafiąca zaskoczyć. Rozpoczęła się ona na drodze do Nidaros…

„Droga do Nidaros” była pierwszym tomem cyklu „Oko Jelenia”, który przenosił nas z wygodnego XXI wieku w pełną zdradliwych pułapek, ale i ludzkiego honoru, rzeczywistość szesnastowiecznej Norwegii. Minęły trzy lata, a my w tym czasie zwiedziliśmy Skandynawię, główne kantory Hanzy i Gdańsk. Dziś, po sześciu w sumie tomach powieści, Andrzej Pilipiuk kończy swą historię znakomitą „Sferą Armilarną”. Długo nam przyszło czekać na tę najnowszą odsłonę, więc warto się zastanowić, czy było warto.

Najbardziej dynamiczne spośród wszystkich tomów były te początkowe, z czasem akcja zwalniała; wciąż działo się dużo, ale bardziej stacjonarnie. Nie inaczej jest w „Sferze…”. Książka leniwie odsłania przed nami kolejne elementy zawiłej układanki, gdzie z czasem wszystko zaczyna do siebie pasować, znajdować swoje miejsce. To nie jest złe, ale też jakoś szalenie nie porywa. Cyklem jako całością jestem zachwycony, byłbym jednak bardziej, gdyby autor tak nagle nie zaciągnął ręcznego.

Elementem, który stanowi o wysokiej jakości całego cyklu jest z pewnością konstrukcja bohaterów. W „Sferze…” poznajemy kolejne znakomite postaci oraz dalsze losy tych, których poznaliśmy w tomach wcześniejszych. Bez względu na pełnione przez nich funkcje, bohaterowie potrafią wzbudzić w czytelniku sympatię, łatwo jest się z nimi identyfikować. Czy to Sadko i Borys – hanzeatyckie zakapiory, specjaliści od mokrej roboty, czy to justycariusz Grot – zimny i konsekwentny stróż prawa, czy w końcu zwykła posługaczka Marta, która notabene doświadcza w końcu dziejowej sprawiedliwości. Przez cały cykl bohaterowie dojrzewali. Stawali się silniejsi psychicznie i fizycznie. Nie zważając na trudności, brnęli dalej i dalej. I w pewnym momencie trudno powiedzieć już jest, czy to za sprawą zadania, które wymuszała na nich Ina, czy po prostu tak się żyło w tej epoce. Protagoniści spotykali się z życiem i postawami, po których w XXI wieku nie ma już śladu.

Opisy miejsc są skonstruowane równie świetnie jak charaktery bohaterów. Wiele razy podczas lektury całego cyklu wystarczyło, bym przymknął oczy, by przenieść się w opisywane lokacje. Nie inaczej jest w „Sferze Armilarnej”… przechadzając się po Wrakowisku czułem smak słonej wody na ustach, a w nozdrza uderzał mnie zapach drewnianych pomostów; idąc wraz z bohaterami przez Visby, czułem swąd spalonych domostw i ciszę zniszczonego miasta.

Historia w „Sferze Armilarnej” rozpoczyna się w tym samym miejscu, w którym skończyła się w poprzedniej części – „Triumfie Lisa Reinicke”. Zaraz na początku spotykamy ponownie syndyka Hanzy, justycariusza Gdańska i naszych dzielnych bohaterów. Brakuje wciąż tylko jednej postaci… przebiegłej mechanicznej Łasicy Iny. Staszek szuka lekarstwa dla nieprzytomnej Heli, Marek zamienia jeden areszt na… drugi. Grot poluje na bandytów zostawiających po sobie wilcze ogony, a Hanza się sypie – zaginął Marius Kowalik, zaginął Peter Hansavritson, nikt nie wie, gdzie jest tytułowe Oko Jelenia. A jedyne, co wiadomo, to fakt, iż posiada ono potężną moc. Dzieje się tak przez większość książki. W końcu jednak przychodzi czas rozstrzygnięć. Trzeba szczerze powiedzieć, że niestety dość przewidywalnych. Bo i właśnie – „Sfera…” nie opisuje nam już epoki, tę znamy z poprzednich tomów, skupia się zaś na tym, by rozwiązać rozpoczęte wcześniej wątki, zamknąć otwarte historie. Skupia się ona wokół Staszka, który w Gdańsku opiekuje się Helą, oraz Marka, który stara się wyrwać z rąk Hanzy. Książka naprzemiennie opowiada te dwa wątki w taki sposób, by na końcu połączyć je w jeden i… postawić głównych bohaterów przed trudnym wyborem. Muszę też powiedzieć, że to w jaki sposób powieść się kończy, nie przypadło mi do gustu. Pomijając już wspomnianą przewidywalność, zakończenie przychodzi nagle, tak jakby autor na siłę chciał przygodę z powieścią już zamknąć.

„Oko Jelenia” broni się umiejętnym i niezbyt nachalnym przemyceniem idei konserwatywnych, które objawia się w ciekawym porównywaniu postaw, wydarzeń, tradycji XVI i XXI wieku. Pięćset lat różnicy, a zupełnie inne postrzeganie wartości życia, zdrowia, honoru, przyjaźni i wielu innych elementów codzienności. Inaczej postrzegane są zło i dobro. Andrzej Pilipiuk pokazuje nam te różnice, nie ocenia ich, ale robi to w taki sposób, że wydają się czytelnikowi atrakcyjne. Wskazuje na elementy dobre w każdej z epok. Nie narzuca nam konserwatyzmu, a jednocześnie w pewien sposób nim zaraża. To sukces i siła tej powieści. W jakiejś formie ten cykl uczy nas bycia lepszymi ludźmi.

Na sam koniec warto odnieść się do posłowia, w którym Pilipiuk opisał, jak przebiegały prace nad cyklem. Warto je poznać, bo pokazuje, jak ciężką jest taka praca. Jak zmieniają się koncepcje, co do nich doprowadza, dlaczego powstają. Inspiracją autora była podróż, a nawet dwie, po miejscach, które poznajemy w „Oku Jelenia”. Przyznam, że sam chętnie bym taką podróż odbył. Jednak jako torunianin muszę wytknąć autorowi błąd. W Toruniu nigdy nie było wspominanego w posłowiu kościoła św. Jacka. O ile mnie nie myli znajomość historii grodu mojego, to prace, o których w kontekście wspominanego przyjaciela pisał Pilipiuk, odnoszą się do kaplicy św. Jacka, która była częścią kościoła św. Mikołaja rozebranego w 1834 roku.

Podsumowując – „Sfera Armilarna” jest dobrym zakończeniem jeszcze lepszego cyklu. Pozycją obowiązkową dla wszystkich fanów prozy Andrzeja Pilipiuka. Jestem też pewien, że mój odbiór byłby cieplejszy gdyby wszystkie części „Oka Jelenia” przeczytał jeden po drugim bez przerwy. Historia wciąga i uczy, a jej zakończenie? Na pewno jest interesujące.

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
dziękuję wydawnictwu Fabryka Słów.
Recenzja ta ukazała się także na stronach serwisu Efantastyka.plZapraszam także do moich wcześniejszych recenzji cyklu: Rzut „Okiem Jelenia” na Andrzeja Pilipiuka, „Oko Jelenia. Triumf Lisa Reinicke” – recenzja.

autor: Andrzej Pilipiuk
tytuł: Oko Jelenia. Sfera Armilarna
wydawnictwo: Fabryka Słów
miejsce wydania: Lublin
data wydania: lipiec 2011
ISBN-13: 978-83-7574-481-1
wymiary: 125 x 195
liczba stron: 432
oprawa: miękka
seria: Bestsellery polskiej fantastyki
cykl: Oko Jelenia
cena: 34.00 + 5 proc. VAT