Tak, tak! Facet lubiący musicale to mniej więcej tak rzadkie zjawisko jak dziewica po 20-ce. Nie obrażając nikogo oczywiście. Ja musicale lubię. Nie widziałem ich w życiu swoim wielu, ale widziałem te najbardziej spektakularne ostatnich lat, które pojawiły się na wielkim kinowym ekranie – „Chicago„, „Moulin Rouge„, „Sweeney Todd: The Demon Barber of Fleet Street„, „Mamma Mia!„, „The Phantom of the Opera„, „Charlie and the Chocolate Factory” (będę upierał się, że to jest musical), „Rent„, „Dreamgirls„, a także serię „High School Musical” czy nieśmiertelne i legendarne „Cry-Baby” z genialnym Johnnym Deep’em w roli głównej. Tydzień temu poszliśmy z Asią do kina na najnowszy musical wyświetlany właśnie w naszych kinach – „Nine„. Oto kilka słów o tym filmie i moich wrażeniach, jak również kilka o tym dlaczego musicale lubię w ogóle. Czytaj dalej

Reklamy